browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Bazylika i trzy muzea


Poranek dobił nas pięciogwiazdkowym śniadaniem, obsługiwanym przez pięciogwiazdkowych kelnerów. Na ogół czujemy się prawie wszędzie w miarę swobodnie więc co najwyżej mile zaskoczyło nas pytanie ile minut ma być gotowane jajko na miękko i sprzątanie talerzy po każdym użyciu.
do albumu zdjęć

Wenecki poranek

Mieliśmy jedynie problem z tym, czy wstając na chwilę od stołu, serwetkę odłożyć należy na stół czy na krzesło. W pokoju sprawdziliśmy i nadrobiliśmy te zaległości w savoir-vivre na poziomie pięciu gwiazdek. Wujek Google podpowiedział: serweta rzucona niedbale na krzesło – zaraz wracam, serwetka odłożona na stół – skończyliśmy posiłek.
Po lekcji etykiety nastąpił ciąg dalszy edukacji muzealnej. Oboje przezwyciężyliśmy wstręt do kolejek (tak, była!) i w dość szybkim tempie, po kontroli temperatury i bagaży dostaliśmy się do bazyliki św. Marka, a właściwie do muzeum i tarasów za końskimi ogonami.
do albumu zdjęć

Bazylika Św. Marka

Widok z góry na pusty plac św. Marka chyba nigdy nam się nie znudzi. Sama bazylika jest od dość dawna zamknięta dla publiki, ze względu na prace konserwatorskie prowadzone po ostatnich kontaktach z acqua alta. Z kolei muzeum zawiera pozostałości dwóch poprzednich kościołów (płaskorzeźby, fragmenty mozaiki, brązowy oryginał koni ukradzionych z Konstantynopola, których kopia zdobi obecnie fasadę bazyliki, plany i modele świątyni, fragmenty kolumn, kapiteli, arrasy itd. Trzeba pamiętać, że aktualna świątynia jest trzecią z kolei, zbudowaną w tym samym miejscu. Co do wnętrza, mogliśmy jedynie pooglądać je z góry, bowiem w środku trwały prace (zabezpieczające? restauracyjne?) i na razie nie jest udostępnione publiczności, a szkoda. W każdym razie największe wrażenie wywarły na nas mozaiki (tessery) z ludzkimi postaciami. Za pomocą mozaiki można przedstawiać sceny, udrapowanie szat, zwierzęta, rośliny, ale to jak za pomocą szklanych kostek stworzono ludzkie twarze, każdą o innych rysach, z emocjami, to już jest sztuka, a nie tylko dobre rzemiosło.
do albumu zdjęć

Trzy muzea

Po wyjściu z bazyliki przyszła kolej na trzy pozostałe muzea z wczoraj kupionego biletu: Museo Correr, ArcheologiczneBibliotekę Marciana. Wszystkie trzy obiekty są ze sobą połączone, a wejście odbywa się (w czasie pandemii?!) przez Museo Correr. Trasa tak jest poprowadzona, że jako pierwszą podziwiać można kolekcję fundatora (Teodore Correr), w skład której wchodzą rękopisy, druki, obrazy, książki, dzieła z miedzi, drewna, srebra i kości słoniowej, pieczęcie, matryce mennicze, broń, klasyczne antyki, monety. Kolekcja ta została zapisana miastu, pod warunkiem, że będzie udostępniona publiczności. Oprócz tego, załapaliśmy się na wystawę czasową poświęconą Francesco Morosiniemu, w wielkim skrócie: siedemnastowiecznemu kapitanowi generalnemu (czyli wodzowi naczelnemu), zwycięzcy w bojach z Imperium Osmańskim, co Serenissima wielce sobie ceniła, i dzięki czemu jednogłośnie został wybrany dożą weneckim. A wszystko to w czterystulecie jego narodzin. Następnie przechodzi się do sal Muzeum Archeologicznego, zawierających głównie kolekcję rzeźb rzymskich, a na koniec perełeczka, sala reprezentacyjna Biblioteki św. Marka (Biblioteca Marciana). Niestety, ze względu na pandemię wstęp do sali bibliotecznej był niemożliwy.
Powrót drugą stroną budynku, znów przez sale należące do muzeum archeologicznego, tym razem z kolekcją ceramiki, figurek i innych drobiazgów, z których rzuciły nam się w oczy te, przedstawiające skorpiony i inne równie przyjazne człowiekowi stworzenia. Na koniec przeszliśmy przez Pokoje Cesarskie (Sale Imperiali). Za czasów habsburskich mieszkał w nich Ferdynand I,
Ogrody Królewskie

Ogrody Królewskie

po koronacji na króla Lombardii i Wenecji, jak również młoda para cesarska: Franciszek Józef I wraz z żoną Elżbietą (Sissi).
Po obejrzeniu muzeów spędziliśmy parę chwil w Ogrodach Królewskich (Giardini Reali di Venezia), przy okazji korzystając z kawiarnianej oferty. Ogrody te utworzono na podstawie dekretu Napoleona i do I wojny światowej przechodziły różne koleje losu, aż w końcu zostały udostępnione wszystkim zwiedzającym. Mieliśmy tam czas odpocząć i przedyskutować dalszy plan dnia.
do albumu zdjęć

Canal Grande

W efekcie, ponieważ pora była dosyć wczesna, mogliśmy resztę dnia spędzić w vaporettach. Najpierw przepłynęliśmy się po Canal Grande, by pod dworcem kolejowym (Ferrovia) przesiąść się na inny stateczek, który płynął na Murano, wyspę słynącą z mistrzów obróbki szkła – którą Erynia postawiła sobie za cel.
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.