browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Wino i oliwa

W. jest upartą bestią – czego nie dało się zrobić wczoraj, należało dokończyć dzisiaj. Rano Erynia posiedziała w hotelowym lobby (tylko tam działa wi-fi) i wyszukała koordynaty pozostałych miejsc, których nie dało się W. zlokalizować na GPS-ie. W efekcie czego, parę punktów na południu nam doszło…
do albumu zdjęć

Winnica Theotoky

Najwyraźniej dzień bez wina jest dniem straconym, gdyż dziwnym trafem jako pierwsza na naszej trasie, znalazła się najstarsza na Korfu winnica należąca do bardzo znanej i starej greckiej rodziny Theotoky. W zasadzie nie wiemy czy bardziej zasługuje na uwagę, produkowane metodami biodynamicznymi wino czy rodzina. W rodzinie znaleźć można między innymi premiera Grecji, ministra rolnictwa (po Universität für Bodenkultur – Uniwersytecie Rolniczym w Wiedniu) oraz jednego ministra wojny, któremu polityka ewidentnie nie posłużyła. Co do win, produkowane są wyłącznie wytrawne, białe z endemicznego (jak nas poinformowano, chociaż szczep ten jest w rzeczywistości endemiczny dla innej wyspy jońskiej – sąsiedniej Kefalonii) szczepu Robola (traktowane stalową kadzią) różowego ze szczepu Shyrah, oraz bardzo małe ilości czerwonego ze szczepu Cabernet Sauvignon starzonego w beczce. Winnica ląduje regularnie na liście najlepszych winnic greckich, a wina zgarniają międzynarodowe nagrody. Nam najbardziej przypadło do gustu czerwone. Charakterne było. Białe z kolei zamawiane było przez Jamesa Bonda (w „Tylko dla twoich oczu”), czym winiarnia
007 - „Tylko dla twoich oczu”

007

do tej pory się chwali. Prowadzi to czasem do zabawnych sytuacji, gdy brytyjskie grupy życzą sobie TO SAMO wino, które pił James…
(sprzed 1981r.? Chociaż w filmiku jest rocznik 2013 to i tak wytrawne tyle nie wytrzyma! Słodkie by może wytrzymało, ale tych „prawdziwi mężczyźni” do ust nie biorą).
W skład degustacji weszły dwa wina i własna oliwa. Całość zestawu kosztowała 8€. Zdecydowanie było warto, szczególnie że efektem miłej rozmowy o winach było dodanie do degustacji również wina czerwonego (po uzgodnieniu z szefem). Ponieważ zarówno wina jak i oliwa były zacne kupiliśmy białe, czerwone (to tak patriotycznie) i dwie puszki oliwy.
{Opis win z degustacji} – oliw nie opisujemy.
Sama winnica znajduje się w urokliwym miejscu w dolinie Ropa, jest to kompleks białych budynków (w tym siedziby, zabudowań produkcyjnych oraz sklepu połączonego z piwniczką i salką degustacyjną), darmowym parkingiem dla klientów, a wszystko to otoczone winnicą, gajem oliwnym i pastwiskiem dla koni i osłów.
Na koniec, minęliśmy się z dwoma polskimi grupami, które przyjechały na degustację. Po zasłyszanym tekście przewodniczki do grupy:
Różowe wjechało. Kieliszki w dłoń – jamas!
utwierdziliśmy się tylko w przekonaniu, że nie lubimy pić na komendę i ewidentnie nie nadajemy się do grupowych wycieczek. To co pomyśleliśmy ledwo udało się nam zatrzymać zamykając usta, bo raczej nie nadaje się do publicznego cytowania.
Kolejnym sztandarowym produktem Korfu jest oliwa. Drzewa oliwne przywlekli tu ponoć Wenecjanie (a może nawet Rzymianie), te przyjęły się na wyspie bardzo dobrze.
do albumu zdjęć

The Governor

Ocenia się, że najstarsze mogą mieć nawet 400 lat.
Trochę później i parę kilometrów dalej mieliśmy okazję spotkać się z tym produktem. Najlepszą grecką marką (a i ponoć jedną z najlepszych na świecie) jest bowiem The Governor należąca do rodziny Dafnis. Nie chodzi tu tyle o wartości smakowe, co o zdrowotne. Oliwa The Governor ma największą zawartość polifenoli wśród oliw – ponoć mają nawet oficjalnie potwierdzony rekord w tej dziedzinie.
Jak zwykle, wpakowaliśmy się tam po godzinach organizowanych degustacji połączonych z oprowadzaniem, ale nawet nie prosząc o wyjątek dla siebie, zostaliśmy bardzo uprzejmie potraktowani przez młodą sprzedawczynię. Na początek, zaproponowała nam wodę(!), a następnie krótkie oprowadzanie po mini-muzeum ze starymi sprzętami, używanymi do końca lat 90′ ubiegłego wieku, po nowoczesnym zakładzie i wreszcie degustację dwóch typów oliw – tej dobrej i tej najzdrowszej – z zielonych oliwek, ze zbiorów październikowych i listopadowych. Była silnie trawiasta i pikantna. W., aczkolwiek oliwę omija szerokim łukiem, podszedł do sprawy w swoim stylu. Gdy niewiasta poinformowała o możliwości wysyłki od razu spytał o możliwość zakupu 5l, z dostawą do Polski. Ekspedientka pracowała tu dosyć krótko i pewnie nie spotkała się z takimi wariatami, bo musiała parę razy konsultować się z dyrekcją w różnych sprawach, niemniej jednak nic nie można było zarzucić jej zaangażowaniu. I w ten to sposób załatwiliśmy problem potencjalnego nadbagażu.
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.