Archiwum autorskie w.
Szydłowiec wieczorem
Nadszedł czas urlopowy i poniosło nas na, wciąż niedooglądany, północny wschód. Ponieważ znów wyruszaliśmy w piątek po pracy, Erynia zasugerowała W. przyjrzenie się trasie i wybranie miejsca na nocleg, tym bardziej, że pobyt w miejscu docelowym zaczynaliśmy od soboty. W. wybrał Szydłowiec, zaś Erynia poszalała i zarezerwowała pokój w Hotelu pod Dębem, zlokalizowanym w dwustuletnim budynku, na samym Rynku na starym mieście. Kiedy … Kontynuuj czytanie
Spacer po Czeskim Cieszynie
Pełni radosnego nastroju – i lekko podchmieleni – ruszyliśmy w stronę granicy. Po drodze obejrzeliśmy raz jeszcze zabytkowy tramwaj – tym razem otwarty i dostępny do zwiedzania. A chwilę później przeszliśmy przez graniczny Most Przyjaźni. I tu jakbyśmy dostali w pysk, jak byśmy przeszli z miasta żywego do miasta umierającego – miasta ducha. A propos duchów to już od samego początku Ulicy Głównej … Kontynuuj czytanie
Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
Na ten dzień Erynia zaplanowała odwiedzenie Arcyksiążęcego Browaru Zamkowego, a trzeba to było zrobić z wyprzedzeniem – rezerwując termin, ponieważ jest to zakład produkcyjny, produkujący piwo stale i nieprzerwanie, w tym samym miejscu od 1846 r. Zwiedzać Browar można – jedynie z przewodnikiem – jedynie dwa razy dziennie tylko w soboty i niedziele (w tygodniu ponoć jedynie w grupach zorganizowanych, ale tego nie … Kontynuuj czytanie
Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
O pełnej godzinie, jak to jest typowe dla Cieszyńskich muzeów, gotowi byliśmy na zwiedzanie Muzeum Śląska Cieszyńskiego, które zostało założone już w 1801 r., w pałacu Larischów. A tu trafiliśmy na fenomenalną przewodniczkę, opowiadającą z pasją zarówno o historii miasta i jego mieszkańców, jak i księstwa cieszyńskiego, jego ostatnich władców, eksponatów muzealnych, a nawet o kwestiach fizjologicznych i toaletowych w dawnych czasach. A było o czym opowiadać. Zaczęliśmy od sekretarzyka … Kontynuuj czytanie
Cieszyn, trochę dłużej
Majówka okazała się świetnym pomysłem na dooglądanie Cieszyna, po wcześniejszej, dosyć krótkiej, w nim wizycie. Niestety na ten świetny pomysł wpadło wiele osób, tym bardziej że w ten weekend odbywał się w Cieszynie festiwal Kino na granicy, w którym nie tylko można się zapoznać ze sztuką filmową, (a od roku 2018 również literacką) zarówno polską jak i czeską, ale również spotkać … Kontynuuj czytanie
Kocobędz-Podobora
Niedaleko od Czeskiego Cieszyna jest ciekawy obiekt archeologiczno-rekreacyjno-dydaktyczny – Archeopark Kocobędz-Podobora (Chotěbuz-Podobora). A ponieważ w pobliżu jest i Rybny Dom z restauracją, akwarium zewnętrznym i wewnętrznym, i miejscem zabaw dla wnuczki W., to decyzja była prosta. Daleko nie było więc po drobnym zwiedzaniu Cieszyna w kilkanaście minut dojechaliśmy na parking przy Rybnym Domu, a stamtąd spacerkiem, w parę chwil, doszliśmy pod Archeopark. … Kontynuuj czytanie
Parę chwil w Cieszynie
Od dawna już W. słyszał od Erynii sugestie odwiedzenia Cieszyna. A ponieważ magnolie zaczęły kwitnąć i przyjechał w odwiedziny syn W. z dziewczyną i ich dzieckiem, to W. już nie miał żadnego kontrargumentu – zwłaszcza że i pogoda zrobiła się piękna. Zebraliśmy się i świtkiem koło 10. stanęliśmy na początku Magnoliowego Szlaku pod Kościołem Jezusowym (oczywiście zamkniętym). Magnolie już kwitły urokliwie. Niektóre … Kontynuuj czytanie
Świerklaniec
Rzut kamieniem od Nakła Śląskiego była, chyba najbardziej znana posiadłość rodu Henckel von Donnersmarck – Świerklaniec. A znany był z „Małego Wersalu” oraz własnej kurtyzany o międzynarodowej sławie. W bardzo wielkim skrócie było to tak: w 1848 r., osiemnastoletni Guido Henckel von Donnesmarck, syn Karola z linii tarnogórsko-świerklanieckiej, przejmuje majątek po ojcu. Choć był młody, miał smykałkę do interesów i z przyjemnością pomnażał rodzinny … Kontynuuj czytanie
Nakło Śląskie
Spotkania z zamieszkałym w Gliwicach Ojcem W., z reguły skutkują skokami w bok, po najbliższej okolicy. Tak było i tym razem. Padło na Nakło Śląskie, gdzie rzucić można było okiem na tamtejszy pałac, należący do końca II wojny światowej, do jednej z linii rodu Henckel von Donnersmarck. Nazwisko brzmi bardzo niemiecko, ale pierwsze wzmianki o familii pochodzą z wieku XIV, z – ówcześnie węgierskiego … Kontynuuj czytanie
Obszar Lednicko-Valticki
Już w czwartek wieczorem Erynia zaczęła szukać miejsc, które można by jeszcze zobaczyć. Postanowiła (za sugestią W.) nie uwzględniać miejsc z płatnymi parkingami i spacerami – jak część parkowa Pałacu w Lednicach (ta z przodu, tył obejrzeliśmy wczoraj). A i tak wyszło jej siedem punktów w Obszarze Lednicko-Valtickim – wpisanym na listę UNESCO. No to po śniadaniu – tym razem niespecjalnie udanym – … Kontynuuj czytanie
Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
Rankiem na dworze mżyło i temperatura nie zachęcała do wychodzenia, więc Erynia zadecydowała o dniu lenia. Obejrzymy tylko niedooglądane muzea miejskie w Valticach (o ile będą otwarte) i może skoczymy do 100doły. Plany mają to do siebie, że… oba muzea były zamknięte (wyszliśmy z domu po 10:00 rano). Przeszliśmy jeszcze przez zamkowe dziedzińce rzucić okiem za „bylinkową zahradkę” (ziołowy ogródek) oraz … Kontynuuj czytanie
Lednice i Salon Win
Poranek obudził nas mglisty, a gdy po śniadaniu W. poszedł obejrzeć tutejszy sklep mięsny na rynku przenikliwy wilgotny chłodek miał wybitnie negatywny wpływ na jego chęć kolejnego wychodzenia z apartamentu. Dodatkowym czynnikiem był fakt, że W. miał przemoczone adidasy, a nie wziął innych butów na zmianę (wziął, wziął, ale się „zapodziały” po przyniesieniu do pokoju). Na kwaterze mamy … Kontynuuj czytanie
Dzień św. Marcina
Nadszedł wiekopomny dzień św. Marcina, czyli święto wina. Uroczystości na Rynku (náměstí) rozpoczęły się o 10:00 rano, i były dość ograniczone w stosunku do tych, które zobaczyliśmy w Mikulovie. Raptem jedno stoisko winne (z winami Kovacsa, Château Valtice oraz Hraničnego zámečku), jedno stoisko gastronomiczne z lokšami na słodko i słono oraz bramborákami (plackami ziemniaczanymi), jak również stoisko z czapkami w kotki i inne postacie bajkowe, … Kontynuuj czytanie
Inne okolice Valtic
Poprzednia część dzisiejszego zwiedzania książęcych włości była po zachodniej stronie Valtic, do kolejnych musieliśmy przejechać przez centrum miasteczka. Oczywiście W. nie zapomniał o swoim „narkotyku” – Kofoli – i w pierwszym Coopie postanowił zrealizować zakup swojego „narkotyku”. I tutaj, kolejny raz, zderzył się ze światowym osiągnięciem morawskich władz miejskich – wszechobecnymi parkomatami. Praktycznie miasto dzieli się na: nie wolno … Kontynuuj czytanie
Muzeum „opony” i Kolumnada
Przyzwyczajeni do polskiego „poniedziałku bezmuzealnego” postanowiliśmy poszwendać się po książęcych włościach. Zamierzaliśmy rozpocząć od objawu pańskiej megalomanii: Kolumnady na Reistnie, która powstała w celu upamiętnienia paru członków rodziny Liechtenstein, a teraz jest pięknym punktem widokowym – na siebie i okolicę – oraz chwytem marketingowym pobliskiego Château Valtice. Zanim jednak tam dotarliśmy, przy znalezionym przez W. parkingu (niepłatnym!) dostrzegliśmy … Kontynuuj czytanie
Mikulov żydowski
Ze względu na porę roku, odpuściliśmy sobie oglądanie zamkowych ogrodów, zostawiając je sobie na zaś, zajrzeliśmy za to synagogi, jednego ze świadków niegdyś licznej mniejszości żydowskiej w tym mieście. Budynek pięknie odnowiony, ale na Erynii największe wrażenie zrobiła wystawa obrazów autorstwa Evy Milotovej, przedstawiających dawny świat żydowski, coś co już nie wróci. Terenami dawnej dzielnicy żydowskiej … Kontynuuj czytanie
Mikulov
Kolejnego ranka śniadanie było jeszcze lepsze. Były nawet naleśniki i jajecznica, no ale i gości pojawiło się trochę więcej. Początkowo zamierzaliśmy dooglądać Valtice, ale poprzedniego wieczora, Erynia rzuciła okiem na strony internetowe sąsiednich miejscowości i wyszło jej, że w listopadzie, zamek w Mikulovie jest czynny tylko od piątku do niedzieli. Decyzja mogła być jedna. Przed jazdą, W. ustawił trasę do … Kontynuuj czytanie
Zamek Valtice
Przed zwiedzaniem Zamku w Valticach mieliśmy trochę czasu na poznanie jego historii, która (pisana) zaczyna się od XII w., a niepisana jeszcze wcześniej. Jak to w średniowieczu bywało, miał on paru właścicieli (kolejno), aż – co nie było typowe – trafił on w ręce rodu Liechtensteinów, którzy zarządzali nim od XIV w. do 1945 r., w którym to przeszedł on … Kontynuuj czytanie
Spacer z winami
Śniadanie umówione na 8:30 było standardowe, acz w górnym poziomie stanów średnich. Jedliśmy już gorsze w 4 gwiazdkowym hotelu (na Sycylii), a biorąc pod uwagę, że śniadania przygotowywane były dla 6 osób to i jakość, i wybór były bardzo dobre. Po śniadaniu W. poszedł do bankomatu i testując sposób rozliczeń dał się orżnąć bankowcom na jakieś 150 PLN (różnica pomiędzy wymianą 10000 Kč z konwersją i bez). … Kontynuuj czytanie
Na Morawy, do Valtic
Odkąd po raz pierwszy wylądowaliśmy na Morawach – przepadliśmy. Niniejszym uznaliśmy, że rok bez Moraw (stosować zamiennie z Tokajem) to rok stracony. Co prawda, zajrzeliśmy w sierpniu na chwilę do słowackiego Tokaju, ale odczuwaliśmy (Erynia) lekki niedosyt. Gdy okazało się, że w listopadzie, w okresie zawierającym w sobie Święto Niepodległości, będziemy mieć (Erynia) tydzień wolnego, kierunek mógł być tylko jeden. … Kontynuuj czytanie

