Odkąd po raz pierwszy wylądowaliśmy na Morawach – przepadliśmy. Niniejszym uznaliśmy, że rok bez Moraw (stosować zamiennie z Tokajem) to rok stracony. Co prawda, zajrzeliśmy w sierpniu na chwilę do słowackiego Tokaju, ale odczuwaliśmy (Erynia) lekki niedosyt. Gdy okazało się, że w listopadzie, w okresie zawierającym w sobie Święto Niepodległości, będziemy mieć (Erynia) tydzień wolnego, kierunek mógł być tylko jeden.
Przyznajemy, samobiczowanie się patriotyzmem przegrało w zestawieniu z popijaniem wina w towarzystwie pogodnych ludzi.
W. co prawda kręcił nosem, twierdząc że ma dość wyjazdów (Hi, hi), ale Erynia pokazała mu stronę Salonu Win Republiki Czeskiej mającego siedzibę na zamku w Valticach, gdzie co roku, w kilku etapach, odbywa się konkurs najlepszych czeskich win, a protem, za odpowiednią opłatą owe wina można degustować. W. zaświeciły się oczy. Nie ma to jak dobra motywacja. Erynia zarezerwowała więc pobyt w „penzionie” w Valticach, kilka uliczek od zamku i tradycyjnie w piątek po pracy ruszyliśmy w trasę. Tradycyjnie zachwycaliśmy się również szybkością dojazdu do celu (4 godziny), w porównaniu 6-7 godzin jazdy do Tokaju. Autostrady mają swoje niezaprzeczalne zalety. Mieliśmy się zameldować w „Ubytowani u Natalky” (Střelecká 102), lecz gdy zadzwoniliśmy z drogi, to właściciel przekierował nas do „Penzion Alenka” (Sobotní 1247), jeszcze bliżej zamku. Ponieważ byliśmy już praktycznie pod pierwotną lokalizacją to gospodarz pokierował nas do celu – byśmy się nie błąkali. Dojazd i domek były co prawda blisko drogi, natomiast numeracja budynków była cokolwiek szalona (obok były numery 3-cyfrowe). Parkując przy budynku, przeżyliśmy lekki szok, bowiem nie dało się nie zauważyć odrapanej do gołej cegły fasady. Dawno nie spaliśmy w ruince…
Okazało się jednak, że pokoje są w budynku po prawej. Po przejściu przez bramę, po lewej stronie ścieżki była cała amfilada drzwi od jadalni, do kuchni i do pokoi gościnnych, a na wprost był widok na dachy zamku. Z ciekawostek, przed apartamentami stały, w donicach, owocujące drzewka oliwne.
Apartament składał się z przedpokoju z szafką na wino (zamiast na buty), pokoju z łóżkami, szafą, stolikami nocnymi, stołem z krzesłami, szklankami i kieliszkami do wina, korkociągiem, zlewem i lodówką wypełnioną płatnymi produktami oraz… kolejną szafką na wino. Łazienka również posiadała odpowiednie wyposażenie, acz bez szafki na wino.
Jako że było jeszcze wcześnie (19:45), wyskoczyliśmy coś zjeść. Restauracja Avalon polecana przez Gospodarza była już zamknięta, ale kawałek dalej była czynna Restaurace Valtická Rychta, pełna ucztujących Czechów, jednak stolik i dla nas się znalazł. Złapaliśmy na menu świętomarcińskie z gęsiną. Nie znając wielkości porcji wybraliśmy 1/4 gęsi z knedlikami i czerwona kapustą, do tego czerwone wino z lokalnego Chateau Valtice. Gąseczka ciut nas rozczarowała, gdyż fragmentami była sucha i twarda (Erynia, W.: wypieczona i chrupiąca), ale w znaczącej części miękka i smaczna. I tak, mieliśmy (Erynia) na myśli mięso a nie kości. W każdym razie i gęś, i wino były bardzo smaczne, a późniejsze piwo – trzeba było uzupełnić płyny – również można było określić jako wyraziste. Tak że w sumie usatysfakcjonowani i z lekka chwiejnym krokiem wróciliśmy na kwaterę.
Na Morawy, do Valtic
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- w. - Muzeum „opony” i Kolumnada
- Pudelek - Muzeum „opony” i Kolumnada
- Pudelek - Spacer z winami
- W. - Muzeum „opony” i Kolumnada
- W. - Spacer z winami
- Pudelek - Muzeum „opony” i Kolumnada
- Pudelek - Spacer z winami
- Erynia - Trogir
- Pudelek - Trogir
- w. - Trogir
- w. - Trasa do Breli
- Pudelek - Trogir
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
- Na Morawy, do Valtic
- Bura (Bora) i powrót
- Stećci i jeziorka
- Wykopaliska i twierdze
- Split
- Brela
- Trogir
- Trasa do Breli
- Powrót ze Słowacji
- Bankomat i degustacja
- Malá Tŕňa i Veľká Tŕňa
- Forza d’Agro i powrót
- Sant’Alesio i Savoca
- Taormina i Castelmola
- Syrakuzy
- Wokoło Etny
- Wąwóz Alcantara
- Pępek, bikini i kwatera
- Caccamo
- Jaskinia i statek
- „P. Depresja”
- Monreale i Corleone
- Cefalù – historyczne
- Cefalù – hotel i spacer
- Droga na Sycylię
- Sery polskie i szwajcarskie
- Dworek i nostalgia
- Birsztany
- Rumszyszki (Rumšiškės)
- Augustów
- Prusowie
- Wiadukty, Trójstyk i Puńsk
- Supraśl
- Toszek
- Muzeum w Bóbrce
- Lesko
- Synagoga i skansen
- Dworek, muzeum i piwo
- Żydowski Lublin
- Stare Miasto w Lublinie
- Lublin – zamek
- Lublin wieczorem
- Alvernia Planet
- Muzeum pożarnictwa w Alwerni
- Wilamowice i Stara Wieś
- Muzeum Wilamowskie
- Alanya
- Altınbeşik i dwie wioski
- W górach Taurus
- Perge i Antalya
starsze w archiwum


