browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Vääna

Ponieważ był poniedziałek, i przez cały dzień zapowiadane były deszcze, rzeczą naturalną wydawał się kolejny wypad z Tallina, tym razem na zachód, gdzie według pogodynki znalezionej przez Erynię, miało nie padać. W. znowu ustawił trasę w GPS i od razu przestał jej słuchać, a właściwie to przestał się z nią dogadywać na niektórych skrzyżowaniach i w efekcie trochę po Tallinie pojeździliśmy drogami bocznymi, ale nadal w zachodnim kierunku.
Nawigacja nawigacją, ale gdy wyjechaliśmy już z Tallina i droga zaczynała się robić prosta to zobaczyliśmy z boku drogi ładnie odnowiony pałacyk w pięknym parku.
do albumu zdjęć

Vääna mõis

Cóż było robić, nie było tego miejsca w planach, co jeszcze nie oznaczało, że nie należy w jego kierunku skręcić. Okazało się, że był to barokowy pałacyk Vääna, należący, aż do 1919 r., do szlacheckiej rodziny niemieckich Bałtów von Stackelberg. Gdy przestał być własnością prywatną pełnił funkcję przedszkola i szkoły podstawowej. I chyba pełni je do dziś.
rodzina von Stackelberg

Stackelbergowie


Jako że padał deszcz, to nie chcąc zalać aparatów, obfotografowaliśmy pałac ze wszystkich stron, mniej podatnymi na zalanie smartfonami. Obchodząc tak budynek, zobaczyliśmy bardzo ciekawie odnowione, zabudowania dworskie, wyglądające na stajnie. Tu szczęki nam opadły. Z zewnątrz stajnie wglądały jak zabytek (może z wyjątkiem dobudowanych betonowych arkad, które jednak nie gryzły się
do albumu zdjęć

Biblioteka w Vääna

specjalnie z całością), w środku zaś była nowoczesna, pięknie urządzona biblioteka, wraz ze społeczną kuchnią i salą spotkań mieszkańców, z elektronicznym katalogiem do sprawdzenia stanu swojego konta bibliotecznego również z domu, oraz możliwością samodzielnego wypożyczania i oddawania książek. Tych mieszkańców będzie jakieś 250 (a uwzględniając szkolę i okolice – do 500), aż sprawdziliśmy, bo z polskiej perspektywy aż trudno uwierzyć,
Vääna

Vääna

by tak malutka miejscowość miała taką bibliotekę. Staliśmy oniemiali przed tym przybytkiem sztuki pisanej, aż zauważył nas i do środka zaprosił przemiły pan bibliotekarz, udzielając nam wszelkich informacji najpierw w języku angielskim, a następnie francuskim, jak się z Erynią dogadali, że oboje się tym językiem posługują. Bibliotekarz znał jeszcze grecki…
Pięknie nam się ten dzień zaczął, pomimo deszczu!
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.