2024
Madera sanatoryjnie
Po pół roku przymusowej przerwy od podróży, znowu nas zaczęło korcić. Na skutek zbiegu okoliczności mieliśmy (znów) wylądować na Maderze. W. kręcił nosem, bo „znów” i „przecież ostatnim razem zobaczyliśmy wszystko”. Erynia pozwoliła sobie(!) się z nim nie zgodzić, bo w 7 dni wszystkiego się nie zobaczy, a gdy z tych 7 dni, w 5 padają mniej lub bardziej ulewne deszcze, … Kontynuuj czytanie

