browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Spacer po Saint Malo

do albumu zdjęć

Saint Malo

Po niecałej godzinie dotarliśmy do Saint Malo – miasta odkrywcykorsarza. Parkingi tym razem były „raczej zajęte”, szukając więc wolnego (płatnego) parkingu padło na ten przy porcie promowym. Będąc w pobliżu W. nie mógł sobie odmówić zejścia na nabrzeże, a właściwie na ponton cumowniczy, i obejrzeliśmy port przy odpływie. Swoją drogą bardzo ciekawie rozwiązana była kwestia pomostów podnoszących się (i opadających) wraz z przypływami (i odpływami) o parę metrów. O ile w Mont Saint-Michel różnice dochodzą do 10m, tutaj dochodzą nawet do 14 metrów, więc jest się czym przejmować. Otóż Francuzi przejęli się do tego stopnia, że w latach 60′ XXw. wybudowali zaporę w ujściu rzeki Rance, będącą jednocześnie największą na świecie (aż do 2011r.) elektrownią na pływy. Zapora ta, ciągnąca się od Saint-Malo do sąsiedniego Dinard, pełni jeszcze zupełnie prozaiczną funkcję drogi łączącej oba miasta.
Idąc na starówkę (Intra Muros) zdążyliśmy jeszcze obejrzeć regaty jachtowe i weszliśmy za/na mury. Bardzo przepraszamy Francuzów za naszą opinię, ale zabudowa tej części miasta kojarzy nam się z zabudowaniami koszarowym, a W. nawet z Nową Hutą – takim szarym, pudełkowym socrealizmem, choć opartym na granicie, a nie betonie i z ładniejszymi stromymi dachami z malutkimi okienkami. Szaro-bure niebo również nie pomogło w odbiorze doznań wizualnych. Tak, wiemy że zbombardowane do imentu w czasie II wojny światowej, zostało odbudowane w stylu „historyzującym”, ale mimo całej architektonicznej
AVF Saint-Malo

AVF Saint-Malo

złożoności W. wolał oglądać to co za murami, a nie to co wewnątrz, i z tym nastawieniem przeszliśmy prawię połowę długości murów by wrócić, przez jeden kościół (Cathédrale Saint-Vincent-de-Saragosse de Saint-Malo) i jeden deptak, do samochodu. Musimy jednak szczerze przyznać, że zachwyciła nas w mieście jedna rzecz – stowarzyszenie AVF Saint-Malo, gdzie tak z ulicy zostaliśmy „zgarnięci” na wystawę prac członków. Stowarzyszenie ma na celu ułatwienie nowym mieszkańcom integracji w różnych sferach – także artystycznej. Kopie inicjałów, mozaik i obrazów (2 i 3D) były naprawdę imponująco-powabne (W.). Zaczęło się już robić późno, a do kwatery było jeszcze z 300km więc nie zatrzymując się już nigdzie po drodze, dotarliśmy do Plobannalec-Lesconil (zwanym przez W. z uporem maniaka „poplumkaną lobotomią”) około 20. Po przywitaniach z naszą francuską rodziną pojechaliśmy coś zjeść do Lesconil gdzie w Tara Cantine de Mer zostaliśmy ugoszczeni po królewsku – W. zamówił sobie nawet pół kraba i wydłubywał z niego, przez czas długi, jadalne kawałki popijając cydrem – mógł tym razem bez żadnych obaw – prowadził jego syn. Choć na kwaterę wróciliśmy dosyć późno, to wreszcie mogliśmy ją obejrzeć,
do albumu zdjęć

kwatera w Plobannalec

a była to budowla z ciekawą historią. Pochodziła przypuszczalnie z końca XVIIw. (pierwszy dokument sprzedaży pochodzi z 1720r.). Początkowo była częścią mieszkalną starej farmy, potem zamiast ludzi mieszkały w nim zwierzęta. W XXw. była w nim najpierw restauracja, później dyskoteka, a w końcu ruina. Dopiero w 2007r. budynki zostały zakupione i odbudowane przez rodzinę bretońsko-amerykańską pochodzenia wietnamskiego. Zacne multi-kulti!
 

Podkład muzyczny: „Micamac Concerts Andro
udostępniony przez Micamac – osobiście

poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.