Oczywistym było, że nie da się wrócić prostą drogą do domu. Erynia „musiała” coś wymyślić i wymyśliła – Moravský Krumlov. Niby po drodze, a jednak malutkie miasteczko leżało trochę z boku trasy powrotnej. Erynia przeczytała, że jest w nim pałac (dawny zamek), a w nim Epopeja Słowiańska Alfonsa Muchy. No to nie było można już jej odmówić – zresztą nie było nikogo kto by próbował.
Tak więc po śniadaniu, pakowaniu, pożegnaniu z M. i P. ruszyliśmy w drogę. Tym razem nawigacja wybrała drogę „trochę boczną”. W. się zgodził i w efekcie Erynia mogła pofotografować winnicę, z ciekawym elementem w tle. Wyglądało to coś jak platforma strażnicza oglądana dzień wcześniej w Čížově (pl. Cziżowie). I tutaj co prawda nie było zasieków, ale dwie drogi po obu stronach platformy były.
Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej i po kilkudziesięciu kilometrach drogi stanęliśmy na parkingu na rynku miasteczka (w niedzielę bezpłatnym). I trzeba przyznać, że zabudowa dostrzeżona wokół trochę nas zawiodła. Rynek i jego okolice wyglądały jakby były wybudowane w latach 50′ ubiegłego wieku. I chyba niewiele żeśmy się pomylili w tej ocenie, bo Rosjanie „trochę” to miasto zbombardowali 7 – 8 maja 1945 r. Rynek jest dosyć blisko pałacu, więc po paru chwilach byliśmy już obkupieni w bilety i wchodziliśmy na sale wystawowe. A było ich trochę, wszystkie wypełnione wielkoformatowymi płótnami ikoniczno-historycznymi. W. zastanawiał się jaką techniką były te dzieła tworzone, bo ich faktura (w odróżnieniu od treści dzieł) wyglądała na płaską, mimo że ponoć były one tworzone przy użyciu farb olejnych, chociaż bez werniksu.
Nie będziemy się wypowiadać o historii przedstawianej przez poszczególne płótna, bo nie jesteśmy specjalistami, a Internetu staramy się nie przepisywać, ale musimy zwrócić uwagę na parę ciekawostek, które rzuciły się nam w oczy. Pierwszą były oczy… Prawie na każdym obrazie była twarz, która patrzyła i nawiązywała kontakt z widzem, wciągając go w historię… i miało się wrażenie, że… Alfons Mucha był tak właściwe portrecistą, który monumentalnie dzieło stworzył tak „przy okazji”. Drugą z ciekawostek był Władysław Jagiełło („Po bitwie pod Grunwaldem”) – miało się wrażenie jakby był ubrany w strój rzymskiego dowódcy legionu.
Oprócz wystawy głównej była też salka z paru drobnymi dokonaniami artysty oraz sale wystawy mk2 z obrazami i rzeźbami wybranych autorów czeskich. Te już nie były tak monumentalne, chociaż i one potrafiły zrobić na widzach wrażenie.
Pałac oferuje jeszcze jedną atrakcję – pokoje szlacheckie (W. uważa, że raczej „magnackie” lub „arystokratyczne”), ale nie mogliśmy tego sprawdzić, bo uniemożliwiła nam to dziwna „Mania” panująca w czeskich muzeach. Według tej „Manii” oglądać je można jedynie z przewodnikiem o określonych porach. W przypadku tego pałacu musielibyśmy trochę poczekać, a musieliśmy jeszcze wrócić do Chrzanowa. I wróciliśmy w miarę szybko, mimo długiego poszukiwania stacji sprzedającej LPG i drobnego korka na obwodnicy Brna – ominęliśmy go jadąc przez centrum, było pusto w niedzielne popołudnie.
PS w Polsce wszystko zależy od od „ud Eli” (Eli się uda, eli nie), a widać, że w Czechach panuje „Mania”.
2 odpowiedzi na Moravský Krumlov
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- Erynia - Moravský Krumlov
- Krystyna - Moravský Krumlov
- w. - Znojmo
- Erynia - Akty w klasztorze
- Erynia - Znojmo
- Krystyna - Akty w klasztorze
- Krystyna - Znojmo
- Erynia - Znojmo
- Pudelek - Znojmo
- W. - La Port
- W. - Estonia – wrażenia
- Pudelek - Estonia – wrażenia
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Moravský Krumlov
- Akty w klasztorze
- Okolice Znojma
- Znojmo
- La Port
- Estonia – wrażenia
- Jełgawa
- Parnawa
- Muzea Tallina
- Keila-Joa i klif
- Vääna
- Przylądek i „tajny obiekt”
- Wieże i wielki majątek
- Park Kadriorg
- Olde Hansa
- Spacer po Tallinie
- Ibis w Tallinie
- Haapsalu
- Port, zamek i soljanka
- Peonie, krater i wiatraki
- Źródełko i klify
- Brązowe strzałki
- Nie-chleb i nie-łódź
- Cypel i dwa muzea
- Zamek w Kuressaare
- Skansen i kwatera
- Leśny cmentarz
- Jedzenie w Tartu
- Tartu
- Bauska
- Zamek w Bausce
- Pałac w Rundāle
- Wzgórze Krzyży
- Uroczysko Zaborek
- Stadnina Koni Janów Podlaski
- Pałac i nalewki
- Alpakarium
- Dwory i alpaki
- SPA i Grabarka
- Kościoły i pałace
- W hrabiowskim Dworku
- Skit w Odrynkach
- Most i okiennice
- Spacer, ziółka i SPA
- Na wieś
- Szydłowiec rano
- Szydłowiec wieczorem
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
starsze w archiwum



Adolf czy jednak Alfons ? Wkradła się chyba mała pomyłka.
Zdecydowanie ALFONS! Nie wiem, skąd ten Adolf się przypiął…