Pribałtika
Skansen i kwatera
Drugim z punktów którymi W. nas uraczył, było Muzeum Muhu. Nie dość, że był to raczej skansen niż muzeum to jeszcze składał się z wielu ciekawych niskich, krytych trzciną kamiennych, lub kamienno-drewnianych, domów z wyposażeniem od XVIII w. po lata 60′ wieku XX. Przy czym skansen stał wewnątrz wsi z podobnie zbudowanymi domami prywatnymi, w których mieszkali ludzie. Różniły się jedynie od … Kontynuuj czytanie
Leśny cmentarz
Pojedzeni, spakowaliśmy się szybko i ruszyliśmy w trasę na Saaremę. Można powiedzieć, że większość trasy przespaliśmy nie rejestrując zmian lasów, i czasem bagien przez które prawie cały czas droga nas wiodła. Tak, Estończycy nie zgłupieli i nie osuszają bagien. Jedynymi godnymi wzmianki punktami było: ograniczenie (z 90) do 70 km/h przy szkole, i bez ograniczenia (ustawowej prędkości 90 km/h) przy znaku „uwaga na … Kontynuuj czytanie
Jedzenie w Tartu
Po krótkim odpoczynku i doprowadzeniu się do stanu używalności, W. rozpoczął w Przydasiach poszukiwania polecanej restauracji z kuchnią lokalną. Znalazł dwie, ale ta druga mu się mniej „na wyczucie” spodobała (później dowiedział się, że od paru lat zbiera ona co roku tabliczki z nazwą Michelin). Tak więc wróciliśmy w miejsce, które obejrzeliśmy z zewnątrz rano – pod ponad dwustuletnią prochownię (powder … Kontynuuj czytanie
Tartu
Rano Erynia odpaliła komórkę, i wbrew fochom W., zarezerwowała nocleg w Hotelu Tartu szybko i skutecznie, chociaż przez nielubianą przez W. platformę. Potem na spokojnie podjechaliśmy na większą stację paliw, złapaliśmy za hot-doga (chwilowo jedyny ciepły posiłek, który nam się spodobał – W. oczywiście „bez tych wszystkich maziajstw”) i przepiliśmy kawą bez zapachu, ale za to o smaku kwaśnego … Kontynuuj czytanie
Bauska
Dla dopełnienia obrazu miasta Bauska wróciliśmy na jego rynek, by obejrzeć stojący na nim ratusz. Przy okazji wstąpiliśmy do położonej w nim informacji turystycznej. Pomieszczenie to wyposażone było, oprócz standardowych elementów, jak obsługa czy foldery, również w pięknego rudego kota. W. oczywiście musiał kota wygłaskać, a w tym czasie Erynia zdobywała informacje o ciekawostkach miasta i ulicach wartych obejrzenia. Dostaliśmy również … Kontynuuj czytanie
Zamek w Bausce
Po śniadaniu ruszyliśmy w kierunku zbiegu dwóch rzek Mūsa i Mēmele (pl.: Niemenek) tworzących po połączeniu rzekę Lelupę, gdzie na skalnej ostrodze stoi zamek broniący dawnymi czasu miasta Bauska (pl.: Bowsk). Patrząc od strony miasta, widać jego część nowszą, a zza niej wystają ruinki średniowiecznej twierdzy. Wszystko to na wysokich skarpach spadających do dwóch rzek. Natomiast od strony miasta widać … Kontynuuj czytanie
Pałac w Rundāle
Mimo wszystko zadowoleni ze spaceru po Górze Krzyży, w miłej i spokojnej okolicy na spokojnie przekroczyliśmy granicę z Łotwą, i jechaliśmy równie spokojnie w kierunku Rygi, gdy W. znowu zboczył z trasy i zawiózł nas pod barokowy pałac Rundāle, będący niegdyś letnią rezydencją książąt Bironów, panujących przez jakiś czas w księstwie Kurlandii i Semigalii, a później w znanym nam już księstwie żagańskim. Nienadaremnie rzuciły nam się … Kontynuuj czytanie
Wzgórze Krzyży
Minęły niecałe dwa tygodnie od ostatniego wyjazdu, a nas znowu poniosło, tym razem, na dłuższy urlop. W podróży towarzyszył nam muzycznie tym razem Jaromir Nohavica, co było o tyle nielogiczne, że jechaliśmy na północny wschód. Nic to, jechało się bardzo sprawnie i szybko, zwłaszcza że wyjechaliśmy po południu w dzień Bożego Ciała. Przez Warszawę prawie przelecieliśmy, a po 22:00 wylądowaliśmy w okolicy … Kontynuuj czytanie
Rumszyszki (Rumšiškės)
Ponieważ W. kręcił nosem na litewskie „duże” miasta, Erynia zaczęła poszukiwać atrakcji niekoniecznie związanych z miastami. Pierwszym miejscem, na które zwróciła uwagę, już choćby z powodu nazwy, był skansen w Rumszyszkach (czyż nie piękna nazwa?). Tak naprawdę to jest to Litewskie Muzeum Ludowego Gospodarstwa Domowego – 195 ha terenu z parkingiem (płatnym, ale tanim), częścią muzealną nad bramą z kasami, … Kontynuuj czytanie
Litwa
Litwa – to cała epopeja. Odwiedziliśmy ją parę razy, w końcu było blisko, a granicy brak. Bardzo ciekawy kraj. Gdy jedzie się drogą to widać inne niż w Polsce, rozmiary i rozmieszczenia wsi. Przy drogach, zazwyczaj, jest pusto, a wokół, co górka to parę budynków – i to cała wieś. Miasta były bardziej zwarte. – Druskienniki Druskienniki – kurort wypoczynkowy ze … Kontynuuj czytanie
Erynia na Suwalszczyźnie
Bazę wypadową znaleźliśmy dzięki znajomemu z Białegostoku, który nad jeziorem Dmitrowo miał w Sumowie działkę, na której pozwolił nam się rozbić namiotem — „na jak długo chcecie”. No to dojechaliśmy – jeziorko niewielkie, ale czyste i ciche(!), wokół gospodarstwa agroturystyczne, a i ceny pokoi niewielkie to zmieniliśmy zdanie i zamieszkaliśmy w pokoiku, a nie pod namiotem. Dodatkowym atutem takiej wymiany był kajak w cenie pokoju — „ile … Kontynuuj czytanie

