browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Muzeum „opony” i Kolumnada

Przyzwyczajeni do polskiego „poniedziałku bezmuzealnego” postanowiliśmy poszwendać się po książęcych włościach.
Zamierzaliśmy rozpocząć od objawu pańskiej megalomanii: Kolumnady na Reistnie, która powstała w celu upamiętnienia paru członków rodziny Liechtenstein, a teraz jest pięknym punktem widokowym – na siebie i okolicę – oraz chwytem marketingowym pobliskiego Château Valtice.
do albumu zdjęć

Muzeum
železné opony

Zanim jednak tam dotarliśmy, przy znalezionym przez W. parkingu (niepłatnym!) dostrzegliśmy napis „Muzeum železné opony” (cholera, co to są te „železné opony”?). Zaciekawieni nazwą postanowiliśmy spróbować się tam dostać, mimo poniedziałku i wczesnej pory. Mieliśmy szczęście przywitał nas i zaprosił do środka Pan pamiętający czasy żelaznej kurtyny (tak to były te „opony”) i z przyjemnością wysłuchaliśmy opowieści tyleż prawdziwej, co przerażającej. W Polsce co prawda słyszeliśmy o granicy pomiędzy Berlinem wschodnim a zachodnim, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że cała granica pomiędzy Czechami i RFN, i Austrią, była ogrodzona potrójnym pasem drutów kolczastych (środkowy pod wysokim napięciem), zaoranym i wygrabianym pasem od strony faktycznej granic (do niej było kilkaset metrów), wież strażniczych i patroli z psami (psów było ponad tysiąc). Poza tym całe regiony – do paru kilometrów w głąb Czechosłowacji były obszarami zamkniętymi. Bywały miejscowości w których miejscowi chłopi musieli zgłaszać, że wyjeżdżają na pole by zaorać lub zbierać plony. Na zakupy do miasta mogli jechać (i wrócić do domu!), bo mieli specjalne przepustki. Całe to kilkuset kilometrowe „ogrodzenie” postawiono po 1951 r. w 1,5 roku. Po 1989 r. również w ciągu 1,5 roku zostało ono zdemontowane. Nie znaleźliśmy w muzeum sumarycznej liczby wszystkich zabitych na tej granicy, ale ułamkowe dane (zabici „w latach”, „na odcinku”, i nekrologi) były przerażające. Był też wyświetlany film, nakręcony przez Austriaka „na wieczną rzeczy pamiątkę”. Przy czym nie zdawał on sobie sprawy, jak ważnym stanie się ten film dokumentem, bo nakręcił go raptem miesiąc przed Aksamitną Rewolucją.
do albumu zdjęć

Kolonáda na Rajstně


Po rozmowie z Panami z Muzeum (w międzyczasie przyszedł drugi) i o „tamtych czasach”, i o tym, że za czasów Solidarności zabrano w koszarach wszelkie telewizory, zakazano wychodzić z koszar, i odcięto żołnierzy od wszelkiej informacji, a ponoć ich 50 tysięcy stało na granicy gotowych do udzielenia „bratniej pomocy”. Pożegnaliśmy ich z wdzięcznością, licząc na to, że „to se nevrátí” i ruszyliśmy w kierunku Kolumnady na Reistne.
Spacerek był miły, widoki również. Niestety wnętrza nie były dostępne, za to umiejscowienie – na wzgórzu – z pięknymi widokami na winnice potrafi zachwycić. Obok Kolumnady biegnie sobie „ścieżka bosych stóp” [Link: https://www.barfussweg.at/ przestał działać]. W. chętnie by się nią przeszedł, ale temperatura nie była odpowiednia do chodzenia boso.
Nastrój spokoju w pięknym terenie rozładował nastrój przygnębienia wyniesiony z muzeum.
poprzedni
następny

4 odpowiedzi na Muzeum „opony” i Kolumnada

  1. Pudelek

    Wróciłem do dokładnych statystyk i trochę przeszarżowałem: najwięcej ofiar było z powodu wypadków, samobójstwa były mniej liczne. 10 zginęło z rąk przemytników lub uciekinierów. W sumie – około 650 osób. Sporo. Dla porównania – cywilów w czasie ucieczki zginęło 450.

  2. Pudelek

    Całkiem spora ilość ofiar tej granicy to też pogranicznicy – najczęściej ginęli z powodu… samobójstwa.

    • W.

      Tego nie znaleźliśmy w opisach, a niestety nie przyszło nam do głowy takie pytanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.