browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Zamek w Bausce

Po śniadaniu ruszyliśmy w kierunku zbiegu dwóch rzek Mūsa i Mēmele (pl.: Niemenek) tworzących po połączeniu rzekę Lelupę, gdzie na skalnej ostrodze stoi zamek broniący dawnymi czasu miasta Bauska (pl.: Bowsk).
Bauska

Zamek Bauska

Patrząc od strony miasta, widać jego część nowszą, a zza niej wystają ruinki średniowiecznej twierdzy. Wszystko to na wysokich skarpach spadających do dwóch rzek. Natomiast od strony miasta widać jeszcze pozostałości dawnej fosy, dzisiaj częściowo zasypanej, przez którą biegnie asfaltowa droga rozcinająca również forteczny nasyp ziemny. A na nasypie obejrzeć już można i bombardy, i moździerz. Brama wejściowa jest dosyć niepokaźna, a prowadzi na całkiem spory i ładny dziedziniec, z którego wejść można i do wnętrz nowej części zamku, i na majdan części starej, skąd można wejść do starej baszty.
My zaczęliśmy zwiedzanie od zakupu biletów i niby to jest truizm, ale nie w tym przypadku, bo bilety sprzedawała nam niewiasta w regionalnym stroju z epoki. Zresztą wszystkie kobiety, strzegące sal zamkowych, ubrane też były w stroje z epoki – z czepkami włącznie.
do albumu zdjęć

Zamek w Bausce


I to było pierwsze zaskoczenie z całej serii, doznań pięknych, miłych, a niespodziewanych. Cały zamek zwiedzać można we własnym tempie – bez żadnego przewodnika – i jedynie w trzech salach z oryginalnymi ceramicznymi podłogami poproszono nas o włożenie filcowych papci. A sal było całe mnóstwo, na trzech poziomach i w dwóch skrzydłach, wyposażonych tak w artefakty z różnych epok, że trudno było nadążyć zrzucaniem okiem (i obiektywem). Erynia co kawałek piała z zachwytu nad piecami (podobnymi do tych z Pałacu Rundāle, z tym, że starszych). Na ścianach wisiały obrazy z epoki, ale i co najmniej kilka arrasów. Co ciekawe, podobnie jak w poprzednim pałacu, panie strzegące sal nie potrafiły odpowiedzieć na prawie żadne pytanie związane z wystawami, nawet tak proste jak:
„Jak się w waszym języku nazywa ta rzecz wisząca na ścianie?”
(W. zapytał o dużą firlejkę, a niewiasta była słusznym wieku!)
Podobnie dowiedzieliśmy się jedynie, że te oryginalne, wyglądające na arrasy, tkaniny „były chyba z Belgii”.
Oprócz ciekawego wyposażenia części mieszkalnej wnętrz zamkowych, równie bogato wyposażona była kuchnia zamkowa, w której można było obejrzeć nawet niespotykane w innych zamkach kuchenne skrzynie podwieszane pod sufitem. Zapewne była to ochrona przed gryzoniami. Ciekawe były również eksponaty w sali z ubiorami z epoki. W zbrojowni można za to było obejrzeć wiele wyposażenia wojskowego – ze szczególnym uwzględnieniem wojny polsko-szwedzkiej. I tutaj mile nas zaskoczył film pokazujący walkę artyleryjską i atak konnicy na Szwedów. No niby nic dziwnego w tego typu muzeach, ale akurat tutaj były to urywki z obrony Częstochowy, z filmu Potop – rozumiemy, trudno znaleźć lepszy film pokazujący techniczną stronę walk. Poza tym młody Olbrychski świetnie się prezentował…
Oddzielnym kawałkiem zwiedzania była część starej twierdzy z basztą obronną, z wewnętrznym drewnianymi schodami pozwalającymi dotrzeć pod sam jej szczyt, skąd podziwiać można było panoramę okolicy, nie mówiąc o samym wnętrzu wieży, w którym to wnętrzu widać było jeszcze pozostałości starych sklepień, a na podłodze rzucany był ruchomy obraz zamku – w postaci cienia.
do albumu zdjęć

Muzeum samochodów


Zachwyceni zamkiem postanowiliśmy obejrzeć jeszcze Muzeum Motoryzacji. I to było kolejne miejsce zachwytów. Położone trochę na obrzeżach Bauski, w pawilonie wyglądającym trochę jak hangar lotniczy zebrano wiele pięknych lub nawet unikalnych samochodów i motocykli, i to nie tylko poradzieckich – chociaż tych była znacząca większość. Była tam także salka dla dzieci, gdzie przez zabawę mogły one poznawać technikę samochodową.
poprzedni
następny

2 odpowiedzi na Zamek w Bausce

  1. Pudelek

    Ostatnio byłem na spotkaniu z Olbrychskim na Dniach Książki i mogę napisać, że nadal się świetnie prezentuje!

    Panie z obsługi to pewnie jeszcze z czasów radzieckich 😉

    • Erynia

      Zazdroszczę spotkania z Olbrychskim! Co do pań, większość z nich była zbyt młoda, by pamiętać Związek Radziecki. To raczej kwestia mentalności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.