Kolejną atrakcję turystyczną, którą na trasie uraczyła nas Saaremaa, niełatwo było znaleźć. Było to źródełko Odalatsi. I niby wodę była i płynęła, ale gdzie wypływała pierwsza kropla rzeczki to już zupełnie inna sprawa. No chyba że przyjąć jako źródło rozmokłe malutkie bagienko w rowie… bo kilkanaście metrów dalej woda już płynęła i bardzo szybko zmieniała się w parometrowej szerokości rzeczkę, nad którą postawiono nawet całkiem pokaźny drewniany mostek. Ale w końcu czy to jest takie ważne gdzie jest źródełko – było czyste powietrze, szumiał las i woda, i wszędzie pachniało naturą. Czegóż duszy trzeba więcej? (o ciele będzie później)
W końcu po tylu mniej lub bardziej powabnych miejscach typu „po drodze” dojechaliśmy do dwóch atrakcji ustawionych na trasie GPS z premedytacją. Były to dwa klify po dwóch stronach zatoki Klidema: pierwszy Ninase Pank o wysokości około 6 m robił już wrażenie, ale dopiero ten ponad 20 metrowy Panga Pank pokazał swoje możliwości, szczególnie, że dmuchało na nim aż miło – woleliśmy nie sprawdzać podchodząc zbyt blisko krawędzi, czy potrafi nas z niej zdmuchnąć.
Po drodze od jednego do drugiego klifu wstąpiliśmy jeszcze na urokliwą przystań przy rybackiej wsi Tagaranna kaluriküla skąd rozpościerał się widok na „ten wyższy klif” i gdzie spotkaliśmy dwa charty (dał się pogłaskać tylko jeden).
Po spacerkach po klifach przyszedł czas na coś dla ciała – szczęściem przy końcu trasy po klifach znaleźliśmy miłą restaurację Kliff Butiik (pod tą nazwą funkcjonuje i restauracja, i hotel) z ciekawym sloganem reklamowym: „następna restauracja za 40 km”. Postanowiliśmy ją przetestować, i z ręką na sercu stwierdzić możemy, że naprawdę nie trzeba jechać 40 km by zjeść wyśmienicie, a nawet jeszcze smaczniej. Erynia zafundowała sobie zupę z pstrąga i kotlet ze szczupaka, a W. zupę(!) z niebieskich muszli w białym winie i wieprzowinę duszoną przez 24 h. Nie wiemy czy mięso faktycznie było 24 godzin duszone, a muszle były czarne nie błękitne, a w zupie czuć było – oprócz małż – cebulę i paprykę, ale w najmniejszym stopniu nie zmieniło to faktu, że wszystko było wyśmienite w smaku.
Po tylu przyjemnościach, zakończonych smakowitościami wprost królewskimi pozostało nam już tylko zatankować Drakula i wrócić na kwaterę, na dobrze zapracowany sen.
No niby tak, ale… po drodze trafił się jeszcze Suursild, zwany Długim Mostem, który pojawił się nam tak jakoś z boku drogi. No to go obejrzeliśmy, a jest to najdłuższy most na wyspie i jeden z najdłuższych w Estonii. Poza tym ma dosyć długą historię odbudowywań, bo zbudowano go około 1650 r., a po rekonstrukcji w 1820 r. nie była to jego ostatnia naprawa.
Źródełko i klify
Wpisany pod 2026, Estonia, Pribałtika, Saaremaa, wybrzeża, wyspy
Brak komentarzy do Źródełko i klify
Brak komentarzy do Źródełko i klify
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- Erynia - Estonia – wrażenia
- w. - Estonia – wrażenia
- Pudelek - Estonia – wrażenia
- w. - Muzeum Wilamowskie
- Erynia - Muzea Tallina
- Pudelek - Muzea Tallina
- Erynia - Estonia – wrażenia
- Alicja - Estonia – wrażenia
- Erynia - Port, zamek i soljanka
- Pudelek - Port, zamek i soljanka
- w. - Port, zamek i soljanka
- Erynia - Port, zamek i soljanka
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Estonia – wrażenia
- Jełgawa
- Parnawa
- Muzea Tallina
- Keila-Joa i klif
- Vääna
- Przylądek i „tajny obiekt”
- Wieże i wielki majątek
- Park Kadriorg
- Olde Hansa
- Spacer po Tallinie
- Ibis w Tallinie
- Haapsalu
- Port, zamek i soljanka
- Peonie, krater i wiatraki
- Źródełko i klify
- Brązowe strzałki
- Nie-chleb i nie-łódź
- Cypel i dwa muzea
- Zamek w Kuressaare
- Skansen i kwatera
- Leśny cmentarz
- Jedzenie w Tartu
- Tartu
- Bauska
- Zamek w Bausce
- Pałac w Rundāle
- Wzgórze Krzyży
- Uroczysko Zaborek
- Stadnina Koni Janów Podlaski
- Pałac i nalewki
- Alpakarium
- Dwory i alpaki
- SPA i Grabarka
- Kościoły i pałace
- W hrabiowskim Dworku
- Skit w Odrynkach
- Most i okiennice
- Spacer, ziółka i SPA
- Na wieś
- Szydłowiec rano
- Szydłowiec wieczorem
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
starsze w archiwum

