zbytki i zabytki
Kościoły i pałace
Kolejne punkty były już mniej więcej wcześniej zaplanowane, ale za to nie aż tak ciekawe. Pierwszym z nich był Kościół Rzymskokatolicki pw. Przemienienia Pańskiego w Perlejewie – o dziwo otwarty i z możliwością obejrzenia go bez świadków. Może były w nim zamontowane kamery, lecz żadnego człowieka w nim nie uświadczyliśmy. Kościół jest stosunkowo nowy – raptem niecałe 200 lat – ale trzeba … Kontynuuj czytanie
W hrabiowskim Dworku
W ten dzień W. poszalał z trasą, wstawił wszystkie punkty, które spisaliśmy jadąc do Ziołowego Zakątka, i jeszcze parę od siebie, a nawet Górę Grabarkę na życzenie Erynii. Oczywiście w trasie okazało się ich być więcej i… mniej. Tak więc po sutym i smacznym śniadaniu w Karczmie Ziołowego Zakątku, ruszyliśmy żwawo i już po kilkunastu kilometrach zatrzymaliśmy się przy kościele w Pobikrach. Kościół … Kontynuuj czytanie
Skit w Odrynkach
Ostatnim punktem programu był, związany z Supraślem (filia klasztoru), skit w Odrynkach. W 2008 r., Archimandryta Gabriel (Giba) nie przyjął wyboru na biskupa pomocniczego diecezji przemysko-nowosądeckiej i został wówczas pozbawiony funkcji przełożonego Monasteru w Supraślu. Postanowił więc pozostać na Podlasiu, i założył skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich czyli odosobnioną wspólnotę monastyczną, nieprzypadkowo w Odrynkach. Należy zaznaczyć, że ten skit nie jest już eremem … Kontynuuj czytanie
Spacer, ziółka i SPA
Rankiem Erynia pogratulowała sobie decyzji wysłania wczoraj W. z aparatem na rekonesans, bowiem gdy tylko spojrzała w okno, zrozumiała co ją obudziło: deszcz padający ze strzechy na kamienny chodnik. Na szczęście około 8., gdy zbieraliśmy się na śniadanie, zaczął słabnąć, a po śniadaniu ustał zupełnie. A śniadanie było bogate, choć na ciepło była tylko jajecznica i przyzwoita(!) kiełbasa – żadnych … Kontynuuj czytanie
Na wieś
Trasa do Korycin była w całej swej rozciągłości milusia. Początkowo, aż do samej Warszawy trasa szybkiego ruchy S7 – Szydłowiec leży tuż przy niej, następnie aż do Siedlec trasa S2, a dalej zaczęła się, ulubiona przez W., jazda drogami trochę niższej rangi – niektórych „ranga” była znacząco niższa, chociaż W. tym razem nie wpadł na pomysł by … Kontynuuj czytanie
Szydłowiec rano
Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz Mu o swych planach. Rano przywitał nas regularny, porządny deszcz. Niespiesznie więc spożywaliśmy wyśmienite śniadanie, rozmawiając przy okazji z operatorami hotelu, który jest własnością gminy. Choć budynek liczy sobie ponad 200 lat, i z zewnątrz na tyle wygląda. W środku, tylko grube mury sugerują, że to może być prawda. Całe wyposażenie jest już współczesne. W każdym … Kontynuuj czytanie
Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
Na ten dzień Erynia zaplanowała odwiedzenie Arcyksiążęcego Browaru Zamkowego, a trzeba to było zrobić z wyprzedzeniem – rezerwując termin, ponieważ jest to zakład produkcyjny, produkujący piwo stale i nieprzerwanie, w tym samym miejscu od 1846 r. Zwiedzać Browar można – jedynie z przewodnikiem – jedynie dwa razy dziennie tylko w soboty i niedziele (w tygodniu ponoć jedynie w grupach zorganizowanych, ale tego nie … Kontynuuj czytanie
Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
O pełnej godzinie, jak to jest typowe dla Cieszyńskich muzeów, gotowi byliśmy na zwiedzanie Muzeum Śląska Cieszyńskiego, które zostało założone już w 1801 r., w pałacu Larischów. A tu trafiliśmy na fenomenalną przewodniczkę, opowiadającą z pasją zarówno o historii miasta i jego mieszkańców, jak i księstwa cieszyńskiego, jego ostatnich władców, eksponatów muzealnych, a nawet o kwestiach fizjologicznych i toaletowych w dawnych czasach. A było o czym opowiadać. Zaczęliśmy od sekretarzyka … Kontynuuj czytanie
Cieszyn, trochę dłużej
Majówka okazała się świetnym pomysłem na dooglądanie Cieszyna, po wcześniejszej, dosyć krótkiej, w nim wizycie. Niestety na ten świetny pomysł wpadło wiele osób, tym bardziej że w ten weekend odbywał się w Cieszynie festiwal Kino na granicy, w którym nie tylko można się zapoznać ze sztuką filmową, (a od roku 2018 również literacką) zarówno polską jak i czeską, ale również spotkać … Kontynuuj czytanie
Kocobędz-Podobora
Niedaleko od Czeskiego Cieszyna jest ciekawy obiekt archeologiczno-rekreacyjno-dydaktyczny – Archeopark Kocobędz-Podobora (Chotěbuz-Podobora). A ponieważ w pobliżu jest i Rybny Dom z restauracją, akwarium zewnętrznym i wewnętrznym, i miejscem zabaw dla wnuczki W., to decyzja była prosta. Daleko nie było więc po drobnym zwiedzaniu Cieszyna w kilkanaście minut dojechaliśmy na parking przy Rybnym Domu, a stamtąd spacerkiem, w parę chwil, doszliśmy pod Archeopark. … Kontynuuj czytanie
Parę chwil w Cieszynie
Od dawna już W. słyszał od Erynii sugestie odwiedzenia Cieszyna. A ponieważ magnolie zaczęły kwitnąć i przyjechał w odwiedziny syn W. z dziewczyną i ich dzieckiem, to W. już nie miał żadnego kontrargumentu – zwłaszcza że i pogoda zrobiła się piękna. Zebraliśmy się i świtkiem koło 10. stanęliśmy na początku Magnoliowego Szlaku pod Kościołem Jezusowym (oczywiście zamkniętym). Magnolie już kwitły urokliwie. Niektóre … Kontynuuj czytanie
Świerklaniec
Rzut kamieniem od Nakła Śląskiego była, chyba najbardziej znana posiadłość rodu Henckel von Donnersmarck – Świerklaniec. A znany był z „Małego Wersalu” oraz własnej kurtyzany o międzynarodowej sławie. W bardzo wielkim skrócie było to tak: w 1848 r., osiemnastoletni Guido Henckel von Donnesmarck, syn Karola z linii tarnogórsko-świerklanieckiej, przejmuje majątek po ojcu. Choć był młody, miał smykałkę do interesów i z przyjemnością pomnażał rodzinny … Kontynuuj czytanie
Nakło Śląskie
Spotkania z zamieszkałym w Gliwicach Ojcem W., z reguły skutkują skokami w bok, po najbliższej okolicy. Tak było i tym razem. Padło na Nakło Śląskie, gdzie rzucić można było okiem na tamtejszy pałac, należący do końca II wojny światowej, do jednej z linii rodu Henckel von Donnersmarck. Nazwisko brzmi bardzo niemiecko, ale pierwsze wzmianki o familii pochodzą z wieku XIV, z – ówcześnie węgierskiego … Kontynuuj czytanie
Obszar Lednicko-Valticki
Już w czwartek wieczorem Erynia zaczęła szukać miejsc, które można by jeszcze zobaczyć. Postanowiła (za sugestią W.) nie uwzględniać miejsc z płatnymi parkingami i spacerami – jak część parkowa Pałacu w Lednicach (ta z przodu, tył obejrzeliśmy wczoraj). A i tak wyszło jej siedem punktów w Obszarze Lednicko-Valtickim – wpisanym na listę UNESCO. No to po śniadaniu – tym razem niespecjalnie udanym – … Kontynuuj czytanie
Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
Rankiem na dworze mżyło i temperatura nie zachęcała do wychodzenia, więc Erynia zadecydowała o dniu lenia. Obejrzymy tylko niedooglądane muzea miejskie w Valticach (o ile będą otwarte) i może skoczymy do 100doły. Plany mają to do siebie, że… oba muzea były zamknięte (wyszliśmy z domu po 10:00 rano). Przeszliśmy jeszcze przez zamkowe dziedzińce rzucić okiem za „bylinkową zahradkę” (ziołowy ogródek) oraz … Kontynuuj czytanie
Lednice i Salon Win
Poranek obudził nas mglisty, a gdy po śniadaniu W. poszedł obejrzeć tutejszy sklep mięsny na rynku przenikliwy wilgotny chłodek miał wybitnie negatywny wpływ na jego chęć kolejnego wychodzenia z apartamentu. Dodatkowym czynnikiem był fakt, że W. miał przemoczone adidasy, a nie wziął innych butów na zmianę (wziął, wziął, ale się „zapodziały” po przyniesieniu do pokoju). Na kwaterze mamy … Kontynuuj czytanie
Dzień św. Marcina
Nadszedł wiekopomny dzień św. Marcina, czyli święto wina. Uroczystości na Rynku (náměstí) rozpoczęły się o 10:00 rano, i były dość ograniczone w stosunku do tych, które zobaczyliśmy w Mikulovie. Raptem jedno stoisko winne (z winami Kovacsa, Château Valtice oraz Hraničnego zámečku), jedno stoisko gastronomiczne z lokšami na słodko i słono oraz bramborákami (plackami ziemniaczanymi), jak również stoisko z czapkami w kotki i inne postacie bajkowe, … Kontynuuj czytanie
Inne okolice Valtic
Poprzednia część dzisiejszego zwiedzania książęcych włości była po zachodniej stronie Valtic, do kolejnych musieliśmy przejechać przez centrum miasteczka. Oczywiście W. nie zapomniał o swoim „narkotyku” – Kofoli – i w pierwszym Coopie postanowił zrealizować zakup swojego „narkotyku”. I tutaj, kolejny raz, zderzył się ze światowym osiągnięciem morawskich władz miejskich – wszechobecnymi parkomatami. Praktycznie miasto dzieli się na: nie wolno … Kontynuuj czytanie
Muzeum „opony” i Kolumnada
Przyzwyczajeni do polskiego „poniedziałku bezmuzealnego” postanowiliśmy poszwendać się po książęcych włościach. Zamierzaliśmy rozpocząć od objawu pańskiej megalomanii: Kolumnady na Reistnie, która powstała w celu upamiętnienia paru członków rodziny Liechtenstein, a teraz jest pięknym punktem widokowym – na siebie i okolicę – oraz chwytem marketingowym pobliskiego Château Valtice. Zanim jednak tam dotarliśmy, przy znalezionym przez W. parkingu (niepłatnym!) dostrzegliśmy … Kontynuuj czytanie
Mikulov żydowski
Ze względu na porę roku, odpuściliśmy sobie oglądanie zamkowych ogrodów, zostawiając je sobie na zaś, zajrzeliśmy za to synagogi, jednego ze świadków niegdyś licznej mniejszości żydowskiej w tym mieście. Budynek pięknie odnowiony, ale na Erynii największe wrażenie zrobiła wystawa obrazów autorstwa Evy Milotovej, przedstawiających dawny świat żydowski, coś co już nie wróci. Terenami dawnej dzielnicy żydowskiej … Kontynuuj czytanie

