browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Ogrody i wybrzeża

do albumu zdjęć

Ogród botaniczny

Piątek upłynął nam pod znakiem flory. Zaczęliśmy od parku botanicznego (Parc Botanique de Cornouaille) połączonego z muzeum mineralogicznym. Obie odwiedzone części dały nam wiele przyjemności swoim bogactwem. Może i muzeum mineralogiczne nie było zbyt obfite ale jakość zbiorów była na tyle bogata, że zaciekawić potrafi większość zwiedzających – W. czuł się tam wyśmienicie mimo że z Polski był tylko jeden eksponat (galena z Olkusza). W. to ma wymagania… W samym zaś ogrodzie botanicznym i zapachy, i kolory, i spokój ze śpiewem ptaków nie potrafiłyby zadowolić chyba tylko ludzi totalnie nieczułych. A my zaliczamy się raczej do osób wrażliwych (no może nie przesadnie – na szczęście). Mimo że na ogród przewidziano 1,5 godziny my włóczyliśmy się po nim ponad dwie i przez to nie mogliśmy nawet spróbować czegoś kupić z przyogrodowego sklepu – obsługa już wszystko zamykała z powodu sjesty.
do albumu zdjęć

Mousterlin

Jak nie to nie, pojechaliśmy w okolice Mousterlin (Le marais de Mousterlin) pooglądać ptaki na rozlewiskach. Woda i owszem – była. W niej nawet dosyć duże ryby (zakaz wędkowania, polowania itp.) ale z ptaków, oprócz dwóch czapli siwych i paru kaczek krzyżówek, dało się słyszeć co najwyżej świergot wśród drzew. Za to sam spacer wśród drzew pokrytych porostami, co świadczy o czystości powietrza, i wdychanie tegoż świeżego dało nam dużo spokojnej frajdy. Powrót z lasów brzegiem oceanu wśród alg (W. oczywiście musiał sobie zrobić okłady z alg na stopy taplając się w nich namiętnie i twierdząc że tutaj ma to za darmo).
do albumu zdjęć

Ile-Tudy

Przy okazji pooglądał sobie parę krabów pustelników i upajał się szumem oceanu spokojnie wysyłającego małe falki na brzeg. Na koniec dotarliśmy do Ile-Tudy, po przeciwnej stronie zatoki co odwiedzona wcześniej Loctudy. Właściwie zwiedziliśmy jedynie cypel, którym miejscowość ta się kończy ale i tak spotkanie ludzi którzy zaprosili nas czy to do “ich raju” – pięknie okwieconego parumetrowego ogródka, czy też do pracowni malarskiej było tym, co lubimy w podróżach najbardziej.
 

Podkład muzyczny
Micamac; Volume 8; Concerts Ar re c'hlas
udostępniony przez Micamac – osobiście

poprzedni
następny

4 odpowiedzi na Ogrody i wybrzeża

  1. Erynia

    Danuśko i Nowy,
    Dziękujemy za ta piękną opinię. Cieszy nas tym bardziej, że nie prowadzimy blogu dla pieniędzy czy popularności a dla własnej przyjemności. Tym bardziej cieszymy się, że nasza przyjemność stała się i Waszą przyjemnością.

  2. Danuśka

    Podoba mi się bardzo to, co Tadeusz napisał o Waszych podróżach i zgadzam się z tą opinią całkowicie. Życzę Wam obojgu dobrej zabawy podczas wszystkich kolejnych podróży!

  3. Tadeusz Krzyzanowski

    Dzien dobry,
    Czytanie waszych realcji z licznych podrozy to naprawde wielka przyjemnosc. Potraficie wszedzie, doslownie wszedzie dostrzec ciekawostki i piekno. Dziekuje bardzo. Jestescie kolorowa kropelka w tym coraz bardziej szarzejacym swiecie.
    Tadeusz – Nowy

    • w.

      Staramy się bawić podróżami, a że w specyficzny sposób rozumiemy słowo “zabawa” to i efekty tej zabawy bywają specyficzne…
      A za piękne słowa dziękujemy. Będziemy próbować, w przyszłości, nadal na nie zasługiwać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *