browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Mikulov

Mikulov

Mikulov

Kolejnego ranka śniadanie było jeszcze lepsze. Były nawet naleśniki i jajecznica, no ale i gości pojawiło się trochę więcej. Początkowo zamierzaliśmy dooglądać Valtice, ale poprzedniego wieczora, Erynia rzuciła okiem na strony internetowe sąsiednich miejscowości i wyszło jej, że w listopadzie, zamek w Mikulovie jest czynny tylko od piątku do niedzieli. Decyzja mogła być jedna. Przed jazdą, W. ustawił trasę do 4 parkingów w centrum. Porzućcie wszelką nadzieję – były pełne. W. szukając miejsca, w którym mógłby zaparkować, wjechał w boczną uliczkę wyłożoną kostką, przy której parkowały inne samochody. Nie było tam żadnej informacji o płatnym parkowaniu. Na wszelki wypadek, odpytaliśmy jeszcze Czecha, który z lekkim wahaniem potwierdził, że według niego postój tu jest bezpłatny. OK.
do albumu zdjęć

Spacer po Mikulovie


Parę uliczek dalej zaczynały się Náměstí z piękną starą częścią miasta, trochę przysłoniętą budkami z młodym winem, langoszami, słodyczami, bramborákami, a także sceną na której udzielał się zespół typowy dla tego typu imprez. Po placu spacerowali już turyści sączący wino z kieliszków, ale my twardo cisnęliśmy na zamek. Tenże, ostatni raz spalony w 1945 r. został odbudowany już po wojnie i przeznaczony na muzeum. A propos muzeum, jest kilka wystaw, które można obejrzeć samemu, a pozostałe z przewodnikiem.
do albumu zdjęć

Zamek w Mikulovie

Widząc na ekraniku dość nikłą liczbę miejsc wykupionych na oprowadzanie przez przewodnika, w stosunku do liczby minimalnej grupy, zostawiliśmy sobie wycieczki grupowe na zaś. Z listy możliwych wystaw wybraliśmy więc te, które były możliwe do obejrzenia bez przewodnika. Najpierw trafiliśmy w podziemia z wystawą archeologiczną poświęconą obecności Rzymian i German w rejonie Pálavy. Rzecz jasna, obie nacje nie żyły bynajmniej ze sobą w zgodzie. Dużo multimediów (zwłaszcza o wyglądzie i lokalizacji rzymskich obozów), trochę rekonstrukcji starych germańskich chat, jeszcze mniej artefaktów. Coś w końcu musi zalegać w gablotach muzeum w Brnie.
Kolejnym miejscem do odwiedzenia bez przewodnika była kaplica zamkowa, a raczej miejsce po niej, bo poza ścianami, z oryginalnego wyposażenia nie zostało już nic.
do albumu zdjęć

Sztuka współczesna

Za to „sztuka” jaka zajęła tam miejsce, zwaliła nas nieco z nóg. mianowicie „Armia Venus” czyli wypalane figurki przypominające Venus z Willendorfu tworzące oddział zbrojny. OK…
Dopiero później, jedna z pilnujących pań, uświadamia nas, że chodzi o wypalaną figurkę, znalezioną w Dolnich Vestonicach, na północ od Mikulova. Tak że ta „biuściasta dama sprzed 25 tys. lat” jest tutejsza, a nie jakaś obca. Zupełnie nie wiadomo dlaczego W. zareagował na obraz neandertalczyka tworzącego tę „damę”, mówiąc że „on był młodszy”. Kolejne pomieszczenia zamkowe pokazywały współczesne wyobrażenia Venus przez artystów. Niektóre były dość przerażające. Kolejne sale to ciąg dalszy sztuki współczesnej, w dalszym ciągu uważamy, że chyba jesteśmy za starzy, by to zrozumieć, a co dopiero docenić. Ostatnią wystawą była ta, poświęcona historii winiarstwa morawskiego na przestrzeni wieków, od czasów najwcześniejszych aż po czasy najnowsze. A historia jest bogata, bo winiarze i historycy sprzeczają się czy wino przyszło wraz z Rzymianami, czy wyrabiano je tu już wcześniej.
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.