browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Poznań

do galerii Google+

Poznań

Trudno nie wspomnieć, że w i poznańskim hotelu śniadania były równie obfite i smaczne, jak to w Wielkopolsce. Z ciekawostek: zamiast parówek, na ciepło podali białą kiełbasę. W. był wniebowzięty. Dobry humor nie opuszczał nas przez następnych kilka godzin, gdy w ramach kontaktów rodzinnych odwiedziliśmy w podpoznańskich Chybach dawno nie widzianą ciocię W. Poza kawą, domowym ciastem i lodami, delektowaliśmy się ciekawą rozmową z wujostwem i widokami pięknego ogrodu. Nie spieszyliśmy się z powrotem do miasta, mając świadomość, że w poniedziałek muzea są i tak
bogini i uosobienie zdrowia

Hygiea

zamknięte.
Sam Poznań nie zrobił na nas specjalnego wrażenia. Erynia była tam jakieś 15 lat temu i miała zupełnie inne odczucia. Nie chcąc tracić czasu na „spacery” ulicami przelotowymi, zaparkowaliśmy samochód na płatnym parkingu podziemnym pod Placem Wolności (niegdyś Wilhelmsplatz), będącym świadkiem rozpoczęcia Powstania Wielkopolskiego. Pomijając tę historię, warto rzucić okiem na gmach biblioteki Raczyńskich (tak, tych z Rogalina) i fontannę Hygiei (też mającą „coś” wspólnego z Raczyńskimi). W upalne dni można ochłodzić się przy fontannie Wolności, ale nie było na tyle ciepło, byśmy skorzystali. Za to dotarliśmy do kościoła św.Marcina, jednego z najstarszych w Poznaniu
ubóstwo aż złotem kapie

kościoły

i do Franciszkanów, gdzie powalił nas barokowy przepych.
Jakoś nie pasuje nam to do idei ubóstwa…
Po dotarciu do Rynku miny nam sklęsły. Fotografie z przewodników czy folderów reklamowych są mocno podrasowane (podkolorowane). W rzeczywistości większość kamienic wygląda na przybrudzone, im dalej od Rynku, tym bardziej się sypią. Właściwie wyremontowane na cacy są siedziby banków i kościoły i nowowybudowany zamek królewski. Po Wrocławiu – lekkie rozczarowanie.
Na nas stare miasto zrobiło przygnębiające wrażenie.
Idąc w kierunku Ostrowa Tumskiego, zrobiliśmy sobie krótki przystanek na Plaży Hamaki. Trafiliśmy na gruziński bar (Pan Gar) ale zamknięty (a szkoda), więc się nie wypowiemy na temat kuchni.
Bazylika Archikatedralna św.Apostołów Piotra i Pawła

Bazylika

Na Ostrowie rzuciliśmy okiem do najstarszej polskiej katedry (Bazylika Archikatedralna św.Apostołów Piotra i Pawła) i miejsca pochówku pierwszych władców Polski.
  • Erynia: Spacerowaliśmy w niej w ciemnościach, więc nie będziemy się wypowiadać o wrażeniach.
  • W.: ciemności nie były aż tak straszne, dało się dostrzec ciekawe płyty w ścianach kaplic bocznych i piękny tryptyk ołtarzowy.
Na pewno wyróżniała się złota kaplica za ołtarzem – do oglądania przez kraty.
Po katedrze rozejrzeliśmy się trochę po okolicy i znowu ciekawostka, kilkadziesiąt metrów w bok od katedry na ulicy Dziekańskiej, zaraz za Bramą Poznania dzikie chaszcze i powywracane płoty. Poniedziałek uniemożliwił zwiedzanie również i Bramy Poznania i może dlatego
na Rynku, w pobliżu restauracja

Bamberka

niesmak był tak odczuwalny.
Po Ostrowiu wróciliśmy na Rynek by zjeść obiad w Bamberce, po drodze kupiliśmy jeszcze certyfikowane rogale świętomarcińskie. Oba posiłki były bardzo dobre chociaż przy pierogach z dziczyzną stosunek ceny do ilości był stosunkowo wysoki: 1 pierożek za 6zł to trochę dużo – rogale zjedliśmy już w hotelu.
 
 
Mamy świadomość, że wrażenia z kilku godzin są co najmniej subiektywne (o ile nie krzywdzące), ostrzymy więc sobie zęby na kolejną wizytę w Poznaniu by dooglądać muzea i co się da, i w Wielkopolsce – bo warto.
poprzedni
następny

2 odpowiedzi na Poznań

  1. Pudelek

    O, biała kiełbasa 🙂 Uwielbiam taką na Wielkanoc 🙂 Podejrzewam, że i do Wielkopolski i na Śląsk przyszła z Niemiec.

    A w Poznaniu, wstyd napisać, chyba jeszcze nie byłem.

    • W.

      My polujemy na nią (białą kiełbasę) przez cały rok.
      A co do Poznania to, mimo wszystko, warto tam zajrzeć – choćby na dobre jedzenie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.