browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Koszuty

do galerii Google+

Koszuty - park

Na drogę powrotną zarezerwowaliśmy sobie zwiedzanie Muzeum Ziemi Średzkiej, które mieści się w dworze w Koszutach. Już jadąc w kierunku Poznania Erynia zaordynowała postój we wsi Koszuty, przy rozsypujących się drewnianych młynach, tak zwanych koźlakach. Przy koźlakach, straszy zajazd w stanie podobnym do młynów – chociaż jest od nich znacznie młodszy. Obfotografowując powyższe, zauważyliśmy reklamę muzeum, znajdującego się nieopodal w dworku krytym gontem. Skoro już tu byliśmy… Muzeum było już zamknięte, ale park wciąż był otwarty i zachwycał kwiatami. Róże były piękne, później dowiedzieliśmy się, że są wśród nich róże damasceńskie własnej odmiany znalezionej na terenie dworu i od niego przyjęły nazwę Róży Koszuckiej. Dwór z zewnątrz wyglądał na tyle zachęcająco, że decyzja o powrocie podjęta została jednogłośnie. Gdy powtórnie dotarliśmy do dworu w Koszutach, wnętrza były w pełni dostępne, za dodatkową opłatą – z przewodniczką. I tym razem, te dodatkowe 20zł, było bardzo dobrze wydanymi pieniędzmi.
do galerii Google+

Koszuty - dwór

Nie dość, że dowiedzieliśmy się wiele o historii powojennej dworku, z którego po wojnie – i stacjonowaniu Rosjan – pozostały tylko mury, to jeszcze przewodniczka umożliwiła nam obejrzenie niektórych eksponatów tak jak były one używane. Pomysł muzeum zrodził się w głowie jednego pasjonata – Franciszka Kosińskiego – który zapoczątkował również gromadzenie eksponatów, tak że w dużej mierze muzeum opiera się na jego zbiorach. I to bardzo ciekawych! Niby każdy z mebli czy urządzeń gdzieś żeśmy widzieli ale tutaj przewodniczka pokazywała więcej – otwierała szafki, rozkładała stołeczki dziecięce czy pokazywała jak zdejmuje się buty z cholewami na „psie”. Ponieważ niektóre rzeczy W. znał z domów rodzinnych więc przewodniczka trochę żartem stwierdziła, że to my ją oprowadzaliśmy.

poprzedni
następny

2 odpowiedzi na Koszuty

  1. W.

    My nie nosimy butów z cholewami (ani do jazdy konnej) więc tę kwestię znamy tylko teoretycznie 😉
    Kaloszy też nie nosimy…

  2. MałgosiaW

    Moja siostra ma takiego „psa” w postaci jaszczurki do zdejmowania kaloszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *