browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Beskid Niski – deszczowo

do galerii Google+

Cerkwie w deszczu

Mama Erynii dała się namówić na sanatorium w Wysowej – tym razem z bólem wielkim. Dla nas, wypad w tamtą stronę tradycyjnie stał się okazją do obejrzenia okolicy. Dodatkowo zmotywował nas Pudelek, którego relacje z pieszych wędrówek ([1], [2]) zapowiadały ciekawe przeżycia. Zanim jednak ruszyliśmy w trasę, jak zwykle zawitaliśmy na obiad do Gościnnej Chaty. O ile jadło wciąż trzymało poziom, o tyle byliśmy zawiedzeni czasem oczekiwania i synchronizacją jego podawania. Co do oglądania okolicy tego dnia, to – niestety – ambitne plany skorygowała pogoda. Od samego rana padał deszcz. W przerwach pomiędzy kolejnymi ulewami wstąpiliśmy na początek do kościoła w samej Wysowej a następnie do cerkwi parafialnych greckokatolickich w Hańczowej, i filialnej św.Paraskewii w Kwiatoniu, pw.św.Kosmy i Damiana w Skwirtnem oraz… żeby nie było, że samymi kościołami człowiek żyje, W. wyczaił również pozostałości łemkowskiej wsi (Regietów Wyżny), składające się z kapliczki i małego, zarośniętego acz urokliwego cmentarzyka. Mieliśmy poważne obawy, że na tym się skończy zwiedzanie, ale na chwilę się przejaśniło. W oknie pogodowym, udało nam się podjechać pod namiotową bazę studencką, skąd per pedes wdrapaliśmy na szczyt góry Rotundy
do galerii Google+

Cmentarz na Rotundzie

gdzie znajduje się cmentarz wojenny numer 51 z czasów I wojny światowej. Samo podejście choć urokliwe (bo przez las) było miejscami strome i parszywe. Rozmoknięta po deszczu ziemia nie wzbudzała zaufania. Erynia wchodząc, miała już wizje siebie zjeżdżającej w stylu dowolnym z góry. No ślisko było. W. uważał że droga jest „prawie” prosta i tylko czasami, czekając na Erynię, złośliwiec utyskiwał, że brak mu kondycji. Na samym szczycie znowu się rozpadało… co umożliwiło nam miłe pogaduszki z rewaloryzującymi zabytek Ukraińcami, zatrudnionymi przez firmę z Nowego Sącza. I trzeba przyznać, że teren jest wykoszony, wał kamienny wokół odbudowany i właśnie jego wewnętrzny brzeg był osypywany grysem. Sam cmentarz składa się z pięciu wież drewnianych na podbudowie kamiennej, otoczonych kilkunastoma drewnianymi krzyżami i wzmiankowanym wcześniej okrągłym kamiennym wałem/murem.
Dusan Jurilovic

Dušan Jurkovič

Jego autorem jest Dušan Jurkovič – słowacki architekt, który w swoich realizacjach starał się przemycić szeroko pojęty styl słowiański. Skąd cmentarz? Otóż Jurkovič zgłosił się na ochotnika do armii. Nie dostał przydziału na front a do „Oddziału Grobów Wojennych…”. W czasie roku zaprojektował i zrealizował około 30 cmentarzy wojennych w Galicji, z których Rotunda jest jednym z ładniejszych. Od czasu wybudowania, cmentarz nie był konserwowany czy remontowany, a do niedawna na górze straszyły tylko kikuty kamiennych wieży. Na szczęście, przy współudziale austriackich funduszy, udało się ten stan rzeczy zmienić kilka lat temu. O dziwo zejście nie było aż tak tragiczne. Obyło się bez taplania w błocie mimo deszczu. Jakimś cudem ani deszcz ani mgła nie przeszkodziła nam za bardzo i udało nam się nie przegapić pensjonatu Orle.
Na kolację wyskoczyliśmy do Krynicy-Zdroju (najbliższa karczma była zarezerwowana na wesele). Na szczęście dla nas, „Cichy Kącik” był tylko częściowo zajęty. Szczerze mówiąc, byliśmy pełni podziwu zarówno dla kucharzy jak i kelnerek. Kolację dostaliśmy po mniej niż dwudziestu minutach (była bardzo dobra) a dziewczyny się uwijały jak w ukropie i to było widać. Tylko kwasu nie mają… Po obżarstwie (podwójnym) i opilstwie (z konieczności pojedynczym) pozostało nam wrócić do pensjonatu i zakończyć błogo dzień.

poprzedni
następny

2 odpowiedzi na Beskid Niski – deszczowo

  1. Pudelek

    No proszę, jednak czasem do czegoś przydają się moje wypociny 🙂 Będąc zmotoryzowanym to łatwiej zaliczyć kilka miejsc, a nie pędzić spocony z plecakiem 🙂

    Na bazie w Regietowie spałem swój pierwszy nocleg w Niskim 2 lata temu. Oprócz bazowego i jego dwóch psów nie było nikogo 🙂 A potem zaczął lać deszcz, więc podejście pod Rotundę (jeszcze przed pełną rekonstrukcją) także miałem ciekawe ze zjazdami w błocie 🙂 Natomiast w ogóle najbardziej podobał mi się właśnie górny Regietów – ta dzwonnica, przy której wypiłem sobie piwko w słońcu oraz cmentarzyk z czasownią. A dookoła pasły się konie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *