browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Włoski „dzień lenia”

do galerii Google+

plażowanie

Niedziela, tym razem na nią wypadł nam „dzień lenia”. Z łóżka zwlekliśmy się późno a i potem tak nam się jakoś nie chciało ruszać. W końcu, około 11., pojechaliśmy na plażę. W. miał ochotę potestować (na Erynii) maskę do snorkelingu. Dla niewtajemniczonych – Erynia z zasady podchodzi do snorkelingu oraz kąpieli w morzu jak pies do jeża (W. – ktoś tu nie widział psa z jeżem). Wysadziliśmy S.+M.+Z. po drodze (z małym dzieckiem preferują piaszczyste plaże) a my podążyliśmy trochę dalej na południe. To tam zauważyliśmy wczoraj całkiem obiecujące skałki. Charakterystycznym dla niedzieli jest to, że kto żyw (mamy na myśli Włochów), leci opalać się na plażę. Przydrożne parkingi były zawalone. Machnęliśmy ręką na plany i zaparkowaliśmy tam, gdzie było miejsce. Skałki były, piasek też, co więcej znalazło się nawet dwóch zapaleńców pływających w maskach. Erynia przetestowała swoją i nawet się nie utopiła, zatem można odtrąbić sukces. Przy brzegu można było zobaczyć małe ławice rybek, trochę podwodnej roślinności, ślimaki, muszle małż i opalizujące coś.
do galerii Google+

Porsche


Na popołudnie W. wymyślił obejrzenie Porsche Engineering – Nardò Technical Center na mapie wyglądające jak kółeczko z czymś w środku. W. doszedł do wniosku, że głupio byłoby nie móc odpowiedzieć na pytanie „a widziałeś na południu Włoch testowy ośrodek Porsche?”. Po dojechaniu na miejsce dostrzegliśmy mur i bramę stalową opatrzoną sugestiami co do nie fotografowania i jeszcze czegoś. W. zrozumiał tyle, że nie wolno fotografować tego co za murem a mur był piękny i ciągnął się kilometrami. W pewnym momencie pod murem pojawił się przejazd z ładnym bajorkiem. W. w to graj, zamknęliśmy szyby i trasa zamieniła się w jazdę po wertepach. No wreszcie Chłop miał trochę frajdy. Po wertepach przejechaliśmy parę kilometrów i natrafiliśmy na wprost na stalową bramę – zamkniętą – szutrówka skręcała w lewo i wzdłuż muru dojechaliśmy do bramy wjazdowej do Centrum. Ta była opatrzona napisami w czterech językach opisującymi czego nie wolno. Na dodatek z wartowni wyszedł miły młody pan w białej koszuli i poinformował nas po angielsku, że nic nie może powiedzieć a i my niewiele możemy zobaczyć. W. mimo takiej odpowiedzi nie odpuścił i pogadał o rekordach toru – za bramą (nie fotografować) była wielka tablica z ich opisem. Nie były to rekordy jak na torach wyścigowych ale dotyczyły na przykład szybkości pokonania toru (okrąg o długości 12,5km) czy odległości przejechanej na jednym baku. Przed bramą, na parkingu, stało parę Tirów i platforma z Voltzwagenami, a parę metrów dalej płyty z niezbyt pochlebnymi ocenami Porsche.
Trochę cofnęliśmy by zajrzeć do Masseria La Grande, niestety w niedzielę zamknięta, ale chwilę pogadaliśmy z miejscowymi. I tak zakończył się dzień lenia – nie licząc dźwięków spalonych na słońcu ciał wieczorem.
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.