browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Akwizgran

do galerii Google+

Akwizgran

Do Akwizgranu daleko nie było, w trochę ponad godzinę zjawiliśmy się w hotelu i… udało się załatwić nocleg. Jako że restauracji przy Ibis Budget nie ma (śniadania są całkiem smaczne), ruszyliśmy w kierunku miasta i pierwszym miejscem godnym zainteresowania (na burgery i inne świństwa nie patrzymy) była restauracja (przyhotelowa) Soers. Żeby było śmieszniej okazała się restauracją niemiecko-perską. Na szczęście jedzenie było na dobrym niemieckim poziomie więc opuściliśmy restaurację pojedzeni na tyle by nabrać sił przed jutrzejszym zwiedzaniem miasta.
Akwizgran/Aachen

Akwizgran

Akwizgran to miasto kojarzące się przeciętnemu rodakowi głównie z podręcznikiem do historii klas wczesnych licealnych. Skąd to skojarzenie? Pomijając domniemany celtycki i potwierdzony rzymski rodowód miasta, Akwizgran to przede wszystkim kawał historii Niemiec: siedziba oraz miejsce pochówku Karola Wielkiego, jak również miejsce koronacji ponad trzydziestu królów niemieckich.
Zaopatrzeni w mapkę dawnego starego miasta, ruszyliśmy do centrum Akwizgranu. Dlaczego „dawnego”? Bo – ujmijmy to szczerze – po zaciętych walkach z aliantami pod koniec II Wojny Światowej wiele ze starówki nie zostało: katedra, ratusz i może kilkadziesiąt kamienic. Cóż, kto bombami wojuje… Dlaczego zatem warto tu przyjechać? Dla TEJ katedry, docenionej równie przez UNESCO. Bez problemu zaparkowaliśmy samochód na parkingu podziemnym i mieliśmy zamiar JĄ zwiedzić. Chwilowo zamiar pozostał w sferze planu,
katedra w Akwizgranie

katedra w Akwizgranie

gdyż w niedzielę katedra udostępniana jest dla zwiedzających od godziny 13:00. Wcześniej odbywają się tu msze, o czym poinformował nas cerber pilnujący drzwi wejściowych. Cóż było czynić, obfotografowaliśmy miejsce z zewnątrz i weszliśmy do pobliskiego centrum informacji o katedrze. Cóż, słuszniejszą nazwą byłoby centrum dezinformacji, ale o tym później… W zasadzie można zwiedzić katedrę za darmo ale dostęp praktycznie ograniczony jest do oktagonu, warto więc poświęcić 4€ na wycieczkę z przewodnikiem oraz 1€ na fotografowanie. Jako że mieliśmy trochę czasu przeszliśmy sie po mieście, obejrzeliśmy ładnie zabezpieczone archeologiczne odkrywki, napiliśmy się siarkowej wody w łaźniach od których to wód, podobnie jak Tbilisi, miasto wzięło swą nazwę. Wpadliśmy na chwilę do ratusza,
ratusz w Aachen

ratusz w Aachen

którego odnowione zabytkowe wnętrza są udostępnione dla publiczności. Następnie, mając niecałą godzinę do 13:00 i wykupiony bilet na zwiedzanie katedry, trafiliśmy do miejskiego centrum IT, gdzie przemiły pan uświadomił nas jeszcze o istnieniu skarbca katedralnego, do którego należało dodatkowo wykupić osobne bileciki za 5€ w… tadam, Centrum Informacji o Katedrze. Tu lekko zazgrzytaliśmy zębami, grzecznie podziękowaliśmy panu i kurcgalopkiem popędziliśmy do skarbca via wyżej wzmiankowane centrum. Tu chyba pobiliśmy rekordy zwiedzania a W. z błyskiem w oku obfotografowywał wszystko, co mu się pod obiektyw nawinęło.
W końcu doczekaliśmy się katedry. Po kilku świeżo obejrzanych francuskich i belgijskich katedrach i bazylikach, wydawało nam się, że już nic nas nie zaskoczy. I tym razem myliliśmy się. Najstarsza część budowli – kaplica pałacowa Karola Wielkiego, zbudowana na planie ośmiokąta (na wzór kościoła San Vitale w Rawennie) robi potężne wrażenie. Mniej potężne wrażenie robi prezbiterium (tym razem wzorowane na paryskiej Sainte-Chapelle). Choć wydaje się lekkie, same witraże (powojenne) nie powalają urodą. O wiele ładniejsze były w skromnym kościele w Chalons-en-Champagne.
drzewko miłości

drzewko miłości


Spacerując po mieście zauważyliśmy kilka razy młodzieńców, którzy nosili ścięte pokryte młodymi listkami drzewka. W końcu spytaliśmy się co to jest. Otóż w Nadrenii jest zwyczaj, że jak chłopak chce okazać dziewczynie uczucia to stawia pod jej domem takie drzewko w ostatnią noc kwietnia.
Tak czy siak, obejrzawszy przez ten tydzień sporo gotyckich kościołów, szczerze podziwiamy średniowiecznych architektów, artystów i budowniczych, którzy nie mając do dyspozycji zaawansowanych narzędzi projektowych, obliczeniowych czy budowlanych potrafili wznosić takie cuda.
ognie w Noc Walpurgii

Noc Walpurgii


W drodze powrotnej do Polski, już na wysokości Serbo-Łużyc, zauważyliśmy z autostrady wiele potężnych ognisk. Dopiero później doczytaliśmy o zwyczaju wypędzania złych duchów w Noc Walpurgii.
 

2 odpowiedzi na Akwizgran

  1. Pudelek

    Widać, że nieźle sobie dorabiają na zwiedzaniu… ale wiadomo – kryzys, uchodźcy, kasa jest potrzebna. Dobrze, że katedra w Mainz była bezpłatna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.