browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Chioggia

 
No i skończył się nasz pobyt we Florencji. Po opłaceniu taksy turystycznej (49€) i opłaty za parking (125€) – podstawiono nam samochód pod hotel i po zapakowaniu ruszyliśmy na północ, mimo usilnych starań nawigacji by zostać we Florencji – na jednym ze skrzyżowań GPS wskazał nam niewłaściwe pasy, na których powinniśmy się ustawić i zrobiliśmy drobne kółeczko przed wylotem na dwupasmówkę. Dalej już poszło prawie całkiem prosto i ślicznie, oprócz momentu gdy przyszło nam wybrać pomiędzy autostradą A1 typu: „panoramica” i „direttissima”. W tym momencie GPS padł. Wybraliśmy direttissimę i polecieliśmy przez parę dłuuuuugich tuneli z najdłuższym Santa Lucia.
do albumu zdjęć

Chioggia

Ponieważ do pory przybycia do następnego noclegu jeszcze trochę zostało, Erynia wybrała, jako coś „po drodze” małe miasteczko Chioggia leżące w południowej części Laguny Weneckiej. Miasteczko okazało się wcale nie takie małe i raczej uzdrowiskowe. Jechaliśmy dość długo przez dzielnicę Sottomarina – po jednej stronie plaża, po drugiej apartamenty dla turystów – nie nasze klimaty, aż W. zaczął się niecierpliwić. W końcu udało nam się dotrzeć do trochę starszej jego części, znajdującej się na wyspie (Isola Cartieri) podzielonej trzema kanałami. Pierwszym z nich jest Canale s. Domenico, drugim (najbardziej malowniczym) Canale Vena, a trzecim Canale Lombardo. Niezła była zabawa z próbą znalezienia miejsc parkingowych – wiadomo, w starej części była strefa ograniczonego ruchu. W. złamał parę przepisów zakazu ruchu, ale w końcu udało nam się zaparkować, i to nawet na miejscu bezpłatnym. Miasteczko okazało się mało zabytkowe (jak na Włochy), chociaż pierwsze o nim wzmianki były już w VIw. a odbudowało się spaleniu w wieku IX i przez jakiś czas próbowało konkurować z Wenecją. Dzisiaj wygląda na znacznie młodsze a urokliwe były głównie łódki na co mniejszych kanałach. Niektórzy nazywają Chioggię Małą Wenecją (bardzo małą), ale trudno się z nimi zgodzić. Może gdybyśmy tam zostali na dłużej potrafilibyśmy docenić urok miasteczka, ale tak to zapamiętamy z niego chyba jedynie zamykające się po kolei na sjestę trattorie. Niestety przyjechaliśmy za późno nie tylko na dobre jedzenie – owoce morza – z którego ponoć słynie miasteczko. Nie zobaczyliśmy też targu rybnego, który ponoć jest o poranku. Przeszliśmy miasteczko wzdłuż Canale Lombardo, aż do przystani z której odpływają stateczki do Wenecji, następnie szliśmy głównym deptakiem Corso del Popolo wzdłuż Canale Vena, odbijając tu i ówdzie w bok. Pomału wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy do Villa Foscarini Cornaro – naszej kwatery na następnych parę nocy.
Po drodze, w paru centrach handlowych spróbowaliśmy kupić nawigację, ale patrzono na nas jak byśmy się z choinki urwali, daliśmy więc sobie spokój. Może uda się dojechać do Polski, w końcu mapy też mamy.
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.