browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Młoszowa – pałac

do albumu zdjęć

Pałac w Młoszowej

Odpalając rano internet, Erynia zoczyła artykuł w lokalnej gazecie, informujący o otwarciu na długi weekend bram zespołu parkowo-pałacowego w Młoszowej. Obiekt ten, choć znajdujący się przysłowiowy rzut beretem od Chrzanowa, funkcjonował gdzieś na obrzeżach naszej świadomości – wiedzieliśmy tylko, że należy do jakiejś instytucji i jest zamknięty dla zwiedzających. Dzisiaj postanowiliśmy przyjrzeć mu się bliżej.
Pałac ma ciekawą historię, która właściwie jest jedną wielką mistyfikacją. W 1798r., pochodzący z rodziny piekarzy, wzięty adwokat z Kęt Kajetan Florkiewicz wydzierżawił od Urszuli Wielopolskiej cztery wsie, w tym Młoszową. Po czterech latach nabył te dobra. Jako świeżo upieczony posiadacz ziemski, zwrócił się do cesarza austriackiego Franciszka I Habsburga o wyniesienie go do stanu szlacheckiego. Postanowienie nobilitacyjne zostało wydane 29 grudnia 1805 roku, w uznaniu jego zasług na polu gospodarki i handlu. Otrzymał wówczas predykat von Młoszowa i herb Ozdoba. W 1809r. w miejscu zaniedbanego dworu postawił pałac w stylu neogotyckim. Jego syn Juliusz posunął się dalej, gdyż w drugiej połowie XIX w. przebudował siedzibę rodu na zamek i dorzucił baszty i bramy. Tu zaczyna się mistyfikacja, gdyż Juliusz, chcąc podnieść swój status, od tej pory twierdził, że zamek został odbudowany z ruin… jeszcze starszego zamku zniszczonego w czasie wojny północnej przez Szwedów. Swoje tezy poparł epitafiami, rzeźbami (autorstwa między innymi Franciszka Wyspiańskiego, ojca Stanisława), architekturą ogrodową, której smętne resztki zachowały się do dzisiaj wśród starodrzewu w parku angielskim. Florkiewicz ufundował też pomnik szwedzkiemu pułkownikowi Vulfenowi, który najprawdopodobniej nigdy nie istniał, oraz urządził mogiłę żołnierzy szwedzkich, która nie zawiera ani jednej kości, gdyż żaden szwedzki żołnierz nie napadł w 1702 r. na Młoszową. Szczytem fantazji właściciela Młoszowej było postawienie pomnika Światowida, rzekomo wykopanego na miejscu, a mającego świadczyć o wyjątkowym i wręcz starożytnym charakterze miejsca. W rzeczywistości, oryginalny posąg bożka, datowany na wiek IX, został wyłowiony z rzeki Zbrucz na Podolu i trafił do krakowskiego Muzeum Archeologicznego. Tam dojrzał go Florkiewicz i zwyczajnie zamówił kopię. Ta wciąż stoi w parku i niszczeje.
Żeby nie było za nudno, kolejny właściciel – Juliusz Potocki, wnuk Juliusza Florkiewicza – w 1898r. przebudował południową część pałacu w stylu neorenesansu francuskiego, według projektu krakowskiego architekta Zygmunta Hendla.
Po Florkiewiczach i Potockich, ostatnim właścicielem zamku został Jan Szembek, przedwojenny minister spraw zagranicznych. Po wojnie zamek trafił „w ręce” skarbu państwa i stał się siedzibą, między innymi, szkoły górniczej i studium nauczycielskiego. Szkody górnicze, wywołane działalnością pobliskiej kopalni węgla kamiennego „Siersza”, doprowadziły do zawalenia się Bramy Królewskiej oraz sporej części muru otaczającego park. Ucierpiał też system wód gruntowych na terenie zespołu – nie ma już fosy ani jeziora w parku. Dzięki odszkodowaniu z funduszu szkód górniczych, udało się w drugiej połowie XXw. przeprowadzić kompleksowe prace remontowo-konserwatorskie, które uchroniły obiekt przed ruiną.
W 1998r. obiekt przeszedł w ręce Akademii Ekonomicznej w Katowicach, która miała zamiar otworzyć w Młoszowej swoją filię, ale nie za bardzo jej wyszło, i chętnie pozbyła się kłopotu w 2018r. na rzecz krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Ta z kolei plany ma, nawet ambitne, ale sądząc po obecnym stanie obiektu, wiele przez te trzy lata nie zwojowała. Być może zadziałała tu pandemia, bo słyszeliśmy, że w 2020r. miał być remontowany mostek z lwami, brama wjazdowa i fragment murów. Do tej pory nic się nie zadziało. Główne budynki pokryte są dachem (sprzed czasów AGH), okna są całe, ale farba z nich odpada, tynki pałacowe z lekka się osypują, park angielski ze starodrzewem zarasta chaszczami, z architektury ogrodowej zostały głównie postumenty i tylko od frontu i centralnie z tyłu trawa jest wykoszona. Za to obiektu strzeże ochrona – na co dzień brama wiodąca do parku jest zamknięta.
Szczerze życzymy właścicielowi znalezienia i odpowiedniego wykorzystania funduszy, bo szkoda by było takiej perełki, którą mogliśmy obejrzeć jedynie z zewnątrz.
Park był co prawda „otwarty” ale tak zarośnięty, że nie zachęcało to do spacerów. Nawet psy na medalionach miały smutne pyski.
smutne psie pyski

smutne psie pyski

poprzedni

2 odpowiedzi na Młoszowa – pałac

  1. Alicja

    He he… mistyfikacja się udała, bo najpierw obejrzałam zdjęcia i pomyślałam – o, prastare ruiny (te kamienne)…
    Bardzo przyjemny zakątek, dobrze by było, żeby jeśli nie jest remontowany, był przynajmniej dobrze zabezpieczony przed różnymi elementami przyrody i nie tylko, byle nie popadał w ruinę.
    Matko jedyna… tę matematykę przy publikowaniu moglibyście darować! 😉

    • w.

      Cieszymy się, że udało nam się zaciekawić historią, niestety i z matematyki – jako Królowej Nauk – zrezygnować nie możemy.
      To znaczy możemy, ale albo będziemy musieli wstawić inny sposób weryfikacji człowieczeństwa, albo nie ogonimy się od botów, automatycznie zaśmiecających komentarze. Przepraszamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.