browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Wariactwo urodzin

Erynia miała urodziny i W. o tym wiedział. Miał nawet trochę czasu by się do tego przygotować i wymyślił drobną niespodziewajkę. Parę dni wcześniej powiedział jej tylko by znalazła coś ciekawego do oglądania w okolicy Lipowej (pod Żywcem) bo na 15. zaprasza ją na obiad w tejże Lipowej. Erynia coś czuła, że to nie wszystko, i usiłowała wyciągnąć od niego coś więcej, ale na te usiłowania W. był nieczuły. Że na głupią nie trafił, musiał się bardzo namęczyć (i namieszać) by nie zgadła niespodzianki.
do albumu zdjęć

Etnopark


Erynia wywiązała się wyśmienicie ze swoich zadań i już rannym świtkiem koło południa pojawiliśmy się w skansenie w Ślemieniu. Jest to nowy twór, więc i nowocześnie się musi nazywać: Etnopark – Żywiecki Park Etnograficzny i jak się często w takich przypadkach zdarza nazwa trochę przewyższa obiekt nazywany. Nie żeby nie był on wart obejrzenia, jak najbardziej trzeba go odwiedzić, ale obejrzawszy już parę skansenów, i choćby kuźnię w domu przysłupowym, do perełek skansenu zaliczylibyśmy jedynie tartak i aptekę. Reszta, aczkolwiek ciekawa, czasem pachniała świeżością, a czasami ubogim wyposażeniem. Nie przeszkadza to jednak by wyposażenie przewodnikowe, zarówno broszura jak i przewodnicy, dorównywali wielkością nazwie.
Porąbka-Żar

Porąbka-Żar


Drugim, ciekawym miejscem, w którym Erynii jeszcze nie widzieli była góra Żar – „obiekt turystyczny”, w pobliżu elektrowni szczytowo-pompowej Porąbka-Żar. Aby się tam dostać trzeba zaparkować na płatnym (słono!) parkingu i, albo przejść się spacerkiem po stoku, albo skorzystać z kolejki. Z powodów temperaturowych i czasowych postanowiliśmy skorzystać z tej drugiej opcji. Z kagańcami na twarzach w parę minut znaleźliśmy się w tłoku „turystów” w pobliżu zbiornika górnego elektrowni.
do albumu zdjęć

Góra Żar

Turyści muszą coś jeść i czymś się zająć, popyt budzi podaż, więc i szczyt wzgórza został pokryty „atrakcjami”. Można i ze wzgórza wystartować paralotnią, jest w pobliżu nawet ośrodek szkoleniowy. Efekty szkoleń widać nad pobliskim jeziorkiem i górkami. Tłumy to wybitnie nie nasze klimaty, więc w miarę szybko zjechaliśmy kolejką do parkingu.
I tutaj zaczęły się cuda. GPS nagrzany słońcem najpierw padł a później przewiózł nas dookoła Jeziora Żywieckiego, by w końcu doprowadzić jednak nas do Lipowej, na obiad. Jedzenie w Restauracji Zielona było smaczne, lecz głównym atutem restauracji był punkt spotkania z mistrzem paralotniarskim, który w tandemie miał zrealizować lot będący prezentem urodzinowym Erynii. Tomasz prowadzi szkolenia paralotniarskie w swojej firmie, więc bez zbędnych słów pojechaliśmy na łąkę startową i po paru minutach przygotowań Erynia uniosła się w przestworza.
do albumu zdjęć

…polatać

Wrażenia opisała jako: „niesamowite, pyszne widoki, zwłaszcza na Beskid Żywiecki”. Niestety ze względu na pogarszające się warunki nie doleciała nad jezioro Żywieckie, a szkoda – „po pierwsze bezpieczeństwo” – momentami trzęsło, a motoparalotnia ma jednak delikatną konstrukcję. Zapewne na skrócenie lotu miały również wpływ zbierające się chmury cumulus i cumulonimbus. Trochę wcześniej otrzymaliśmy też informację SMSową o zagrożeniach burzowo-gradowych. Lot skończył się bezpiecznie, a W. miał okazję zobaczyć minę uszczęśliwionej Erynii.

Na motoparalotni

poprzedni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.