browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Okolice Ołomuńca

do galerii Google+

Svatý Kopeček

Nie wszystko co dobre koniecznie musi być w centrum. Kilka kilometrów od Ołomuńca znajduje się jedna z jego dzielnic – . Jak sama nazwa wskazuje, jest to teren górujący nad miastem (tak, są widoki), zaś świętość objawia się barokową Bazyliką Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, jednym z miejsc pielgrzymkowych na Morawach. Jako że pogoda nas nie rozpieszczała, to i dzikich tłumów nie było. Zresztą i tak jest po sezonie. Ku wielkiej żałości W., w kościele był zakaz robienia zdjęć. Z bólem się do niego dostosowaliśmy (Erynia zrobiła jedno zdjęcie przed wejściem do, przez otwarte drzwi – w środku nie robiliśmy). Ból był spotęgowany faktem, że wnętrza były pełne barokowego, mającego swój urok, przepychu – rzadka rzecz w pragmatycznych Czechach.
Drugim punktem programu miał być jeden z okolicznych zamków. Miał, ale nie był. Po drodze zobaczyliśmy drogowskaz na fort Radíkov. W. zaświeciły się oczy i bez namysłu skręcił za strzałką. Ubawiona Erynia nie protestowała. Wylądowaliśmy w lesie koło ośrodka rekeacyjnego Chata pod Wieżą (zamknięty po sezonie) obok ogrodzonego i dość zarośniętego terenu, na którym ta wieża stała. Była ona wybudowana w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku i stanowiła część łańcucha łączności z Pragi do Moskwy. Obecnie wieża jest wielofunkcyjna: oprócz armii, korzystają z niej: radio, sieci telekomunikacyjne i telewizja. Zaraz za wieżą była zamknięta brama do fortu. Mieliśmy szczęście. Ledwo stanęliśmy przed wejściem, brama się otwarła a za kwadrans mieliśmy przewodnika tylko dla siebie – byliśmy jedynymi gośćmi a oprowadzanie było o każdej pełnej godzinie.
do galerii Google+

Fort Radíkov


Fort Radíkov stanowił część umocnień otaczających miasto Ołomuniec, wybudowanych po pierwszej wojnie śląskiej, gdy cesarstwo utraciło sporą część Śląska, a Morawy stały się terenem granicznym. Tym samym Ołomuniec stał się miastem granicznym i przez to ważnym punktem strategicznym. Fort II Radíkov, budowany w drugiej połowie XIXw., nie miał dobrej passy – praktycznie od ukończenia budowy (1875r.) był w stanie permanentnego remontu aż do roku 1880. W 1894r. został sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy, który zaczął go traktować jako źródło materiałów budowlanych. Nic więc dziwnego, że od tego czasu popadał w ruinę. Obecnie jest w posiadaniu prywatnego stowarzyszenia, które ma na celu częściową odbudowę i dostosowanie miejsca do ruchu turystycznego, kładąc nacisk zarówno na część historyczną jak i rozrywkową (widzieliśmy ślady trasy rowerowej na zewnętrznych obwałowaniach). Wszystko to, i jeszcze więcej, opowiedział nam (po czesku) bardzo miły przewodnik, który pełni w forcie przypuszczalnie również parę innych funkcji. Z ciekawostek, które „dostały nam się” przy okazji, była informacja i miejscu proklamacji Franciszka Józefa I na cesarza – tak, tak: Ołomuniec.
Po wymarznięciu na fortowych wałach udało nam się w końcu odwiedzić Státní hrad Šternberk w miejscowości o tej samej nazwie
do galerii Google+

Zamek Šternberk

(uwaga: są dwa o podobnej nazwie, drugi to Český Šternberk – też ładny). Tu już było trochę więcej zwiedzających więc „o pełnej godzinie” z całą grupą ruszyliśmy w trasę po zamkowych salach. A trasy są dwie, druga obejmuje dodatkowo drugie piętro, na którym oprócz sal mieszkalnych ostatnich właścicieli były jeszcze sale z wyposażeniem z paru zamków zarekwirowanych przez władze lokalne na pomieszczenia biurowe. Pierwsza część trasy obejmowała piętro pierwsze – reprezentacyjne – i kuchnię na parterze. Ponieważ spacer po wnętrzach zajął nam dwie godziny to niestety zaczęło robić się trochę późno na realizację planów, a na dodatek W. zaczął dostrzegać efekty głodu nie tylko u siebie. Nie pozostało nic innego jak znaleźć jakąś restaurację (z powodu święta otwarta była tylko jedna na Horní Náměstí) i zaspokoić wilczy głód. Niestety stojący obok kościół i klasztor były zamknięte (po sezonie) więc po krótkiej dyskusji nie pozostało nam nic innego jak pozostałe atrakcje regionu pozostawić sobie „na następny raz”, a mieliśmy w planach jeszcze parę zamków i jaskiń. Niestety czas był nieubłagany, szczególnie że zimowy wcześniej zmierzch woła a i pogoda barowa zadecydowała inaczej. Nie jesteśmy masochistami, a i w barach człowiek się nie nudzi…

poprzedni
następny

7 odpowiedzi na Okolice Ołomuńca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *