browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

ogrody

ogrody botaniczne, parkowe

Quimper

Zaczęło się od Quimper, a właściwie jego starego miasta, leżącego między korytami rzek Odet i Steir. Całe jest ono usiane domkami i kamieniczkami z murem podobnym do szachulcowego. Niektóre budynki były proste, inne powyginane, wszystkie belki były kolorowe, niektóre były nawet rzeźbione – wyglądało to lepiej niż typowy mur pruski, choć niewątpliwie ten ostatni sprawia solidniejsze wrażenie. Poza nimi były … Kontynuuj czytanie »

9 komentarzy

Trani

W Trani humory znacząco się nam poprawiły. Po pierwsze, darmowe parkingi przy ulicy w centrum, blisko morza. Po drugie W. wyczaił na nos kawiarnię z pysznymi dolci. Po trzecie przeszliśmy do starego miasta przez piękną nadmorską promenadę połączoną z parkiem, po którym luzem latały papugi drąc się wniebogłosy. Kameralny port również nas zachwycił: i jachty, i kutry rybackie (głównie niebieskie) … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Koszuty

Na drogę powrotną zarezerwowaliśmy sobie zwiedzanie Muzeum Ziemi Średzkiej, które mieści się w dworze w Koszutach. Już jadąc w kierunku Poznania Erynia zaordynowała postój we wsi Koszuty, przy rozsypujących się drewnianych młynach, tak zwanych koźlakach. Przy koźlakach, straszy zajazd w stanie podobnym do młynów – chociaż jest od nich znacznie młodszy. Obfotografowując powyższe, zauważyliśmy reklamę muzeum, znajdującego się nieopodal w dworku … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Rogalin

Kolejnym punktem programu był Rogalin. Zawsze kojarzył nam się on z owianymi legendą Dębami Rogalińskimi, ale Rogalin, przede wszystkim, chlubi się pałacem Raczyńskich. Pięknie posadowiony „pomiędzy dziedzińcem i ogrodem” uchroniony w czasach II wojny światowej od zniszczenia bo „gościł” w swych podwojach szkołę Hitlerjugend, stracił jedynie znaczną część wyposażenia. Podczas działań renowacyjnych część dóbr udało się odnaleźć, a część wyposażenia, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kórnik

Po zakwaterowaniu się w Willi Nestor zdążyliśmy jedynie obejrzeć najstarsze w Polsce arboretum. Co prawda ma 32 hektary, ale da się je obejść w godzinę – nie to, co Wojsławice. Może i zapalony botanik spędził by tam więcej czasu, gdyż różnorodność szaty roślinnej jest ponoć największa w Polsce, ale dla przeciętnego zjadacza chleba „wszystko jest zielone, oprócz paru odcieni brązu”. My … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Gołuchów

W. po kądzieli pochodzi z Wielkopolski, więc kiedy nadarzyła się okazja kolejnego przedłużonego weekendu, zaproponował wycieczkę sentymentalną w rodzinne strony. Erynia przyklasnęła, gdyż tam jej za często nie widzieli. Na pierwszy ogień poszedł niedooglądany zamek/pałac w Gołuchowie. Jest to co prawda pałac, ale zbudowany dla księżnej Działyńskiej (de domo) Czartoryskiej, w stylu zamków nad Loarą, na podwalinach rezydencji obronnej, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Wrocław – patriotycznie

Dzień Konstytucji postanowiliśmy świętować patriotycznie, a mianowicie oglądając Panoramę Racławicką. Co prawda już ją kiedyś widzieliśmy, ale było to dawno: Erynia w podstawówce, a W. na studiach – najwyższy czas był na powtórkę. Całe szczęście, że bilety kupiliśmy wcześniej przez internet, bo w kasie o 9:00 rano wisiała karteczka z informacją, że biletów brak. Pogratulowaliśmy sobie przezorności. Samo zwiedzanie jest zorganizowane całkiem … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Ogród botaniczny i Monte

Kwiaty to była domena W., ale tym razem to Erynia zaproponowała kierunek na ogród orchidei i botaniczny, a przy okazji Monte („parafię na górce”). W. przemyślał kolejność i wyszło mu, że najlepiej zaparkować przy ogrodzie z orchideami, następnie przejść przez ogród botaniczny kolejką linową pojechać na Monte, zjechać saniami i wrócić pieszo do samochodu (drogi nie znalazł, ale co tam). … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Şanlıurfa – miasto

Rankiem pyszne, proste, domowe śniadanie w ogrodzie: gorący, świeżo upieczony przez żonę właściciela chleb przypominający ormiański lawasz, domowe sery, masło, jajecznica na swojskich jajach, pomidory i ogórki z własnego ogródka, miód z własnej pasieki i tylko oliwki ze słoika ze sklepu, uff… Wegetarianie, i ci co jedzą tylko naturalne, mieli by radochę. Weganie pluli by na zabite „życie poczęte” – nam … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kuks

Dnia następnego Erynia zażyczyła sobie obejrzeć barokowy szpital – Hospital Kuks – w miejscowości Kuks. Początkowo W. się opierał, gdyż tym samym uciekło nam zwiedzanie browaru i degustacja piwa w Nachodzie, ale gdy kobieta się uprze… Historia Kuksu zaczyna się gdy hrabia František Antonín Špork (Franz Anton Sporck), przy okazji wizytowania dóbr odziedziczonych po ojcu, dotarł do źródeł … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Bruksela i nasz przyjaciel Murphy

Wszystko co dobre kończy się za wcześnie, więc i pobyt u francuskiej rodziny także skończył się za wcześnie. W planach mieliśmy jeszcze Brukselę, Antwerpię i Akwizgran (Achen), a czasu było coraz mniej. Z Sedanu wyjechaliśmy dosyć wcześnie, by było więcej czasu na zwiedzanie. Około 11. stanęliśmy na parkingu podziemnym przy Grand-Place (W. wybrał taki z największą ilością miejsc – ponad 900). Początkowo … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Crupet i Durbuy

W planach mieliśmy belgijskie miasto Namur, i nawet do niego dotarliśmy, nawet więcej: pojeździliśmy po nim, a nawet znaleźliśmy twierdzę, tyle że po mieście jeździliśmy klnąc je w żywy kamień (W.) i szukając parkingu po jednokierunkowych uliczkach. Wszystko było zajęte, a jedyny parking z którego wyjeżdżały samochody nie wpuszczał nowych bo papieru w drukarce biletów zabrakło. Po wyczerpaniu asteriksów zdecydowaliśmy olać Namur … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Klify i jaskinie

Jak zazwyczaj wyruszyliśmy świtkiem koło południa, tym razem obejrzeć klify Dingli – to już drugie o podobnej nazwie – poprzednie były w Irlandii – ale te były jakoś mało widokowe. Do miejscowości Dingli dotarliśmy autobusem i dalej ruszyliśmy już piechotą w skwarze, w kierunku wody (najbliższej). Nie było daleko, w końcu na Malcie nigdzie nie jest daleko, a do morza w szczególności, ale … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Valetta

Motto dla Valetty wymyśliła Erynia: „Nie musimy pędzić z wywieszonym jęzorem odhaczając kolejne punkty programu, możemy się powłóczyć uliczkami Valetty tam gdzie nas oczy i nogi poniosą.” I poniosły, a właściwie „ponosiły” bo zwiedzaliśmy ją na raty, częściowo z własnej winy, a częściowo z powodu świeżo przygotowywanych wystaw, które otwierano „w przyszłą sobotę”. Przy pierwszych odwiedzinach, W. stwierdził po wyjściu z autobusu „jak … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Kaszubski Leonardo da Vinci i Biskupin

Dzień następny zaczął się od wielkiego sprzątania by dom zostawić w stanie nie gorszym niż go zastaliśmy. By wyjechać w miarę wcześnie, wstaliśmy świtem dzikim – jak dla nas, bo słońce już hulało po niebie., a plany mieliśmy na ten dzień szerokie, a wliczając w to powrót do domu to i dłuuuugie. Na początek przejechaliśmy przez Swornegacie by uzupełnić zapasy obrazków … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Viborg i „wielki zamek”

W środę ruszyliśmy do Viborga. Ponieważ było blisko, to wyjechaliśmy trochę po 10. Na miejsce dojechaliśmy po południu i ruszyliśmy w miasto. Na pierwszy ogień poszedł Kunsthal Brænderigården pusty w środku – bez obsługi, tośmy go jedynie obfotografowali z zewnątrz (wewnątrz była wystawa czasowa całkiem ładnych fotografii Mika Ninagawa). Po drugiej stronie ulicy był biblijny ogródek – ponoć ze … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Odense i Fredericia

Trasę do Odense zaplanowaliśmy na cały dzień bo mimo, że drogi w Danii są proste i płaskie, a ruchu praktycznie nie ma, to ograniczenia prędkości potrafią zabić każdy plan liczony według polskich standardów. Jazda w Danii dla W. była bardziej niebezpieczna niż w Gruzji. Przy duńskich zasadach i karach W. przestrzegając prawa zasypiał za kierownicą. Drogi duńskie są nudne, nudne, nudne, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Tønder

Po niemieckich drogach jakoś to szło – szybko i bezboleśnie, ale Dania… to już paranoja. Uczulony na nieprzekraczanie prędkości dozwolonych W. pluł jadem na duńskie przepisy kastrujące kierowców. „Po tym kraju nie da się jeździć!!!!” Jednak jakoś dojechaliśmy do zamówionej przez internet kwatery. Nocleg wybierał W., z powodów… sentymentalnych. Mianowicie 17 lat temu, był tam na szkoleniu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Tbilisi

Ukontentowani estetycznie świątynią Dżwari, dotarliśmy wreszcie do Tbilisi, i nawet (z drobnymi perturbacjami – ponieważ zmieniono nazwę ulicy i /nie/używane są obie) do hotelu polecanego nam przez Giorgiego. Tym razem wybór był dobry. Guesthouse Zaira Star znajduje się w starym Tbilisi, rzut beretem od placu Wolności, ale jako że wejście jest od podwórza, w pokojach jest cicho. Właścicielka włada mową … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Kutaisi

Pojedzeni, ruszyliśmy do Kutaisi. GPS „ogłupł” i chciał nas wyprowadzić drogą dla 4×4 via Uszguli. Nie daliśmy się namówić – pojechaliśmy do Kutaisi drogą którą przyjechaliśmy, przez Zugdidi. Droga przebiegła w dużo gorszych warunkach: osuwiska kamieni i błota, które powstały w międzyczasie po deszczach, zmuszały do zwracania większej uwagi na drogę i tak już śliską, a miejscami stromą. Hotel „Gora” w Kutaisi, … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze