browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Trani

do galerii Google+

Trani

W Trani humory znacząco się nam poprawiły. Po pierwsze, darmowe parkingi przy ulicy w centrum, blisko morza. Po drugie W. wyczaił na nos kawiarnię z pysznymi dolci. Po trzecie przeszliśmy do starego miasta przez piękną nadmorską promenadę połączoną z parkiem, po którym luzem latały papugi drąc się wniebogłosy. Kameralny port również nas zachwycił: i jachty, i kutry rybackie (głównie niebieskie) wyglądały bardzo malowniczo na tle jasnych murów. Może i teraz wygląda kameralnie, ale w średniowieczu port Trani konkurował z Bari. Przeszliśmy sobie dalej do XI-wiecznej katedry św. Mikołaja Pielgrzyma (Cattedrale di San Nicola Pellegrino), która ma trzy poziomy, a na każdym z nich jest odrębny kościół. W jednym z nich trwały przygotowania do ślubu, więc i wystrój i muzyka w tle (organy i skrzypce, na żywo) dawały dodatkowy posmak zwiedzaniu. Przespacerowaliśmy się aż do Castello, za którego murami, zrobiliśmy sobie krótka przerwę na pomoczenie nóg w morzu. Wracaliśmy do samochodu starym miastem, przez zaułki, zaliczając jeszcze romański kościół św. Jakuba (chesa di san Giacomo), po którym oprowadził nas uczynny Włoch. Uczynność była spora, bo wpuścił nas do zakrystii, w której zobaczyliśmy oryginalną kamienna umywalkę z XVIw. oraz kryptę, w której miał znajdować się pierwszy grób św.Mikołaja Pielgrzyma, zanim jego szczątki zostało przeniesione do Bari. W krypcie tej na ścianach widać było rozgraniczenie murów z VIIIw.(nierówne) od późniejszych. Zwiedzanie miasteczka pozostawiłoby tylko pozytywne wrażenia gdyby w tej beczce miodu nie znalazła się łyżka dziegciu. Trafiliśmy bowiem na wrednego kelnera we włoskim wydaniu. Poprosiliśmy o dwie spremuty bez lodu. Dostaliśmy je z lodem. Po naszych protestach przyniósł nam szklanki z sokiem bez lodu, za to lód ewidentnie wyciągany był łyżką po oliwie. Smaczek był interesujący… Kelnerzy trzymali się od nas z daleka.
Wieczór zakończyliśmy małżami (cozze), pizzą, panzerotto i pogawędką w miłym towarzystwie.

PS1. Doczytaliśmy później, że Trani należy do sieci Città Slow, z czym również się zgadzamy.
PS2. W Ostuni polecamy ristorante pizzeria Pescheria – świetne owoce morza i pizza oraz panzerotti z pieca opalanego drewnem. Ponoć coraz rzadsze we Włoszech. Powiedziano nam, że knajpy przerzucają się na piece elektryczne, bo szybciej wypieka się pizzę, ale w smaku nie ma porównania.
PS3. Świeża pizza dostępna jest tylko wieczorami. W dzień można dostać odgrzewane włoskie fast foody czyli focaccie, panini czy panzerotti fritti, ewentualnie pasty, jak trafimy na otwartą restaurację. Od siebie dodamy, że warto poczekać do wieczora.
poprzedni
następny

2 odpowiedzi na Trani

  1. Pudelek

    Jeśli we Włoszech przestaną wypiekać pizze z pieca opalanego drzewem, to będzie kulinarny prawie koniec świata. Na szczęście zawsze można pojechać do Albanii, znawcy twierdzą, że Albańczycy którzy wrócili z saksów w Italii robią ją lepszą niż Włosi i tradycyjnie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.