browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Gołuchów

do galerii Google+

Gołuchów

W. po kądzieli pochodzi z Wielkopolski, więc kiedy nadarzyła się okazja kolejnego przedłużonego weekendu, zaproponował wycieczkę sentymentalną w rodzinne strony. Erynia przyklasnęła, gdyż tam jej za często nie widzieli. Na pierwszy ogień poszedł niedooglądany zamek/pałac w Gołuchowie. Jest to co prawda pałac ale zbudowany dla księżnej Działyńskiej (de domo) Czartoryskiej, w stylu zamków nad Loarą, na podwalinach rezydencji obronnej, trudno więc o jednoznaczną nazwę. Kilka lat temu mieliśmy okazję być już w Gołuchowie, ale wnętrz pałacu wtedy nie obejrzeliśmy. Mieliśmy nadzieję na nadrobienie tej straty. Wyruszyliśmy tradycyjnie w piątek po pracy. Po 22:00 wylądowaliśmy w Domu Pracy Twórczej znajdującym się w starym dworku w pobliżu pałacowego parku, gdzie bardzo mile nas zaskoczył standard pokoju, ze szczególnym uwzględnieniem stosunku jakości do ceny. Jeszcze milej zaskoczyło nas tak obfite, różnorodne i smaczne śniadanie, że aż W. stwierdził, że wie dlaczego lubi Gruzję: bo karmią tak dobrze jak w Wielkopolsce.
Przy okazji, podpytaliśmy prowadzącego hotel (na recepcjonistę to on nie wyglądał) o nazwę – otóż „domy pracy twórczej” były w pewnym okresie polskich dziejów powojennych zwolnione z podatków, więc opłacało się je prowadzić. A później już nie było ani możliwości ani chęci tego zmieniać. Nam to nie przeszkadzało.
Przy tej samej okazji, wyszło, że Pan również ma bakcyla podróżniczego a po Gruzji przejechał chyba więcej kilometrów niż my. Ciutkę pozazdrościliśmy, chociaż jemu było łatwiej – z racji zawodu ma znacznie szersze kontakty i więcej czasu, a przez to i większe możliwości.
W pobliżu parku, i Domu Pracy Twórczej, znajdują się też dawne zabudowania gospodarcze (stajnie, powozownie, gorzelnia) w których zorganizowano pomieszczenia hotelowo-artystyczne, administrację i muzeum leśnictwa. My wszakże, tym razem, na cel wzięliśmy pałac. Ten zaskoczył nas bardzo mile, zarówno bogactwem wnętrz, jak i obsługą. Turyści wpuszczani są co pół godziny. My byliśmy pierwsi i jedyni o tej porze. Miało to swoje wady i zalety. Wynajęcie przewodnika kosztuje 60zł. Gdy grupa liczy więcej osób, łatwiej zrzucić się na przewodnika.
zamek/pałac w Gołuchowie

wnętrza pałacowe

Na nasze szczęście, Pani oprowadzająca (pracująca również jako przewodniczka, z wykształcenia historyk) okazała się interesującą rozmówczynią i chętnie odpowiadała na pytania. A że pałacyk miał związki i z Leszczyńskimi (Stanisław), i z Czartoryskimi (Izabela, wżeniona w rodzinę właścicieli), Erynia nakierowała rozmowę na wątki francuskie i dalej samo poszło. Przewodniczka nie utrzymała języka za zębami – my też nie…
Wracając do Izabeli Czartoryskiej, była ona kolekcjonerką sztuki i zwoziła do Gołuchowa kolejne nabytki. A było ich niemało. Część z nich przepadła w czasie drugiej wojny (zapewne za jakiś czas wypłyną na międzynarodowych aukcjach). Zachowały się natomiast gobeliny, kolekcja starożytnych waz greckich, część umeblowania (z resztą rozprawili się Rosjanie w wiadomy sposób) i całkiem sporo obrazów, przedstawiających zwłaszcza kolejnych królów polskich lub osoby z ich otoczenia (w tym metresę Augusta II Mocnego). Na stanie były też bodajże dwa obrazy Cranacha starszego, przedstawione tak mimochodem. Tu się ubawiliśmy, przypominając sobie wizytę w muzeum Brukenthala w rumuńskim Sybinie (Sibiu). Oprócz tego zachowały się wszystkie drewniane sufity (piękne) a także boazerie i oryginalna klatka schodowa, która powstawała przez 28 lat, a każda tralka różniła się od drugiej – no pewnie kto by po tylu latach pamiętał co kiedyś robił. Jedynie obicia ścian były powojenne, a ich wzory zaprojektował specjalnie na potrzeby ekspozycji syn pani kustosz. W parku rzuciliśmy jeszcze okiem na mauzoleum Czartoryskich, odpuszczając sobie tym razem muzeum leśnictwa. Będzie pretekst do następnych odwiedzin.
Dla ciekawych historii i nie tylko zamieszczamy znalezione opisy:
zamku

w zamku/pałacu


oraz parku i oficyn.

w parku i jego okolicach

poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.