browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

fortyfikacje

Spitz

Pojedzeni ruszyliśmy dalej… do Spitz, bo W. spodobały się widoczne z drogi ruiny zamku i „trzeba by je zobaczyć”. Tylko jak do nich dojść? Nie było widać żadnej drogi prowadzącej. Poszukując drogi, trafiliśmy na Muzeum Żeglugi Rzecznej, z bardzo ciekawym i szeroko (od czasów rzymskich) poprowadzonym tematem żeglugi po Dunaju – z burłaczeniem włącznie (ponoć nawet wybijano dziury w skałach by na wbitych w nie belkach położyć deski po których szli ciągnący barki). Pomijając samą ekspozycję, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Widoki na… Dunaj

W poszukiwaniu „modrego Dunaju” Dzień ten był przeznaczony na fotografowanie przełomu Dunaju, bo według prognoz pogodowych miał to być jeden z niewielu dni z przewagą słońca i bez deszczu. Deszczu rzeczywiście nie było, co do przewagi słońca to dyskutowalibyśmy. Niemniej jednak pogoda była wystarczająco dobra a co do dni następnych, to zobaczymy. Na pierwszy ogień poszedł zamek Senftenberg. Pełniący dobrze swą rolę od XIIw. do XVIIw. oparł się nawet Turkom (zanim … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy

Nowy Wiśnicz – Zamek

  Ilekroć przejeżdżaliśmy przez jego okolicę kusił nas swoją sylwetką. Za każdym razem, solennie obiecywaliśmy sobie, że tam zajrzymy. Tam, czyli na zamek w Nowym Wiśniczu. W. nie byłby jednak sobą, gdyby trochę nie pokręcił z punktami na trasie. Pierwszym miał być kościół św.Bartłomieja w Łapanowie. Miał być, ale nie był, gdyż W. nie dogadał się z GPS-em. Za to przejechaliśmy się drogami gruntowymi, mając piękne widoki na wiosenne lasy, aż wylądowaliśmy pod czyjąś bramą. Zamkniętą, gwoli … Kontynuuj czytanie »

13 komentarzy

Kamienna Góra, zamek i podziemia

Ruiny najwyraźniej były nam pisane tego dnia, gdyż do Kamiennej Góry (niem. Landeshut), wjechaliśmy również od strony Zamku Grodztwo, a raczej jego nędznych pozostałości. Obiekt, będący jedną z najokazalszych dziewiętnastowiecznych rezydencji na Dolnym Śląsku, przetrwał II wojnę światową, nawet zdążył być siedzibą PGR-u, aż do pożaru w 1964. Od tej pory obraca się w ruinę. Jedyną akcją, jaką podjął aktualny właściciel (prywatny), to wycięcie samosiejek ostatniej jesieni. … Kontynuuj czytanie »

8 komentarzy

Zamek Niesytno

Początek roku upłynął nam zamiennie na zmaganiach z bakteriami oraz wirusami. W międzyczasie odrabialiśmy zaległości rodzinno-towarzysko-remontowe, a po drodze zadziałał kolega Murphy, tak że nawet nie było czasu na drobniejsze wypady poza miasto. W końcu nadszedł ten dzień, ale nawet i tu kolega Murphy musiał namieszać: Erynia była świeżo po infekcji wirusowej i miała potężny katar, zaś pogoda… była skandynawska. Ale co tam, w końcu gdzieś jedziemy. Rzecz jasna, nie obyło się bez skoku … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Pod Malbork

Dzień całowania klamek czyli smutne skutki odsypiania. Ponieważ okolice bliższe mamy już objeżdżone, a i pora roku nie jest odpowiednia na sporty wodne, postanowiliśmy się przyjrzeć okolicom dalszym. Nasze zamiary trochę nam się nie sprzęgły z odsypianiem, w efekcie czego wyjechaliśmy dość późno, robiąc przy okazji zapasy dla kota – miauczący stwór od rana dobijał się po kolei do wszystkich okien – chcąc mieć spokój, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Lecce

W miarę szybko dotarliśmy do Lecce. Tu W. równie szybko znalazł parking przy samym Castello Carlo V. Tak się szczęśliwie złożyło, że i przy lodziarni mającej ponad 30 smaków lodów. Po spremucie i paru chwilach dotarliśmy do informacji turystycznej w bramie twierdzy. Sama twierdza może i była interesująca (w środku) ale za 10€ na głowę z informacją o wystawach zdjęć wąż zasyczał w kieszeni, przez co obejrzeliśmy jedynie przedsionki i wykopaliska na dziedzińcu. Ciekawszym okazało się stare … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ostuni

Ostuni widywaliśmy zazwyczaj wieczorami, a jest zbyt ciekawe by nie obejrzeć go przy świetle dziennym. By zdążyć tym razem ze wszystkim, w planach było i Lecce, wyruszyliśmy świtkiem dzikim około 8. Samo miasto, położone pięknie na wzgórzach o wysokości ponad 200m, przypominało nam z daleka turecki Mardin. Skąd te białe ściany? Z przyczyn czysto praktycznych. Jak wiadomo, kolor biały odbija światło, dzięki czemu ściany się nie nagrzewają … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Punta Facì i Otranto

Z ciekawych miejsc na obcasie buta zostało nam Otranto i Lecce. Wstępnie zaplanowaliśmy na ten dzień oba, na początek Otranto a po sjeście Lecce. Przy okazji chcieliśmy również zajrzeć na najdalej na wschód wysunięty cypel Włoch. Nie udało nam się zrealizować większości planów ale i tak uznaliśmy wypad za udany. Na pierwszy ogień poszedł cypel, przez drobne niedopatrzenie zamiast Punta Palascìa (40.107354, 18.520402) obejrzeliśmy Punta Facì (40.134780, 18.517091) – niby 280m … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Na południe Apulii

Wieczorem dnia poprzedniego W. podjął decyzję – jedziemy na południe wzdłuż wybrzeża. Punkty wstukał w GPS i około 10. (po zakupach) ruszyliśmy w trasę. Na początek rzuciliśmy okiem na jeziorko w pobliżu – Nature reserve Salina dei Monaci – ponoć bywają tam flamingi… ponoć, my nie zauważyliśmy, ale też i nie obeszliśmy całego jeziorka dookoła. Szybko rzuciliśmy też okiem na plażę po przeciwnej stronie zarośniętych krzakami wydm – grupki ludzi … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Avetrana, Manduria i Oria

Minął pierwszy tydzień pobytu we Włoszech, przyszedł więc czas przeprowadzki znad Adriatyku na „jońską” stronę obcasa, do San Pietro in Bevagna. Raptem kilkadziesiąt kilometrów ale jazda wyładowanym po brzegi samochodem do najprzyjemniejszych nie należała. Ponieważ na miejsce dotarliśmy w miarę wcześnie to zdążyliśmy jeszcze zjeść małe co nieco w restauracji Solo Al Sud. W. musiał oczywiście rzucić się na smażone owoce morza – mieszanka była wyśmienita. Kwatera Sala Bianca … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Trani

W Trani humory znacząco się nam poprawiły. Po pierwsze, darmowe parkingi przy ulicy w centrum, blisko morza. Po drugie W. wyczaił na nos kawiarnię z pysznymi dolci. Po trzecie przeszliśmy do starego miasta przez piękną nadmorską promenadę połączoną z parkiem, po którym luzem latały papugi drąc się wniebogłosy. Kameralny port również nas zachwycił: i jachty, i kutry rybackie (głównie niebieskie) wyglądały bardzo malowniczo na tle jasnych murów. Może i teraz wygląda kameralnie, … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Bari

W planach mieliśmy Bari, ale ku naszemu zdumieniu GPS okazał się niesubordynowanym i wywiódł nas dwadzieścia kilka kilometrów dalej, na ulicę o takiej samej nazwie, ale do innej miejscowości. Uśmiani, zawróciliśmy. Udało nam się zaparkować w Bari(!) obok normańsko-szwabskiej twierdzy (Castello Normanno-Svevo), od której zresztą rozpoczęliśmy zwiedzanie. Muzeum nie było jakoś specjalnie wyposażone, ale warto było zobaczyć fragmenty kapiteli czy płaskorzeźb. Robota kamieniarska stała na wysokim poziomie – jak … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Matera

Po odwiezieniu naszych znajomych nad morze, (dziecię chciało się popultać), ruszyliśmy na zachód do regionu zwanego Bazylikata (Basilicata). Tym razem W. wyznaczał trasę, i pierwszym punktem stało się miasto Matera, a właściwie jego stara część zwana Sassi. Po drodze zatrzymaliśmy się parę razy przy różnego rodzaju ruinach, zarówno „trullowatych” jak i większych – gospodarczych. Gdy dojechaliśmy w pobliże miasta, rzuciły nam się w oczy ciekawe oznaczenia … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Grottaglie

Rano lało. Według prognozy, około jedenastej miało wrócić słońce ale i tak nasi znajomi postanowili pozostać w domu celebrując dzień lenia. My wybyliśmy z kwatery dość późno, po dziesiątej, do końca wybierając trasę ostateczną z tras możliwych. Wybraliśmy tę na zachód. Zaczęliśmy od miasta wielu grot – Grottaglie. Słynie ono z ręcznie malowanej ceramiki. Tę ostatnią, już od czasów greckiej kolonizacji (Magna Graecia), wyrabia się w grotach (i nie tylko) … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Beskid Niski – słonecznie

Śniadanie przeszło nasze oczekiwania, wprost wyśmienite, na poziomie wielkopolskim, a dalej to już było szaleństwo. W. w swej złośliwości przeszedł samego siebie. Erynia co prawda zasugerowała wcześniej by wybrał kilka cerkiewek na Szlaku Architektury Drewnianej ale nie spodziewała się jedenastu punków nie licząc tego „po drodze”. Tym razem mieliśmy wiele szczęścia bo była akurat niedziela i wiele z kościołów i cerkwi było otwartych – już lub jeszcze. Zaczęliśmy … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz

od Pieskowej Skały do Tenczynka

W ostatni dzień zwiedzania Polski z Daro rzuciliśmy okiem na parę miejsc położonych bliżej Chrzanowa. Pierwszym z nich był zamek Pieskowa Skała. Pogoda piękna, ludzi jeszcze niewiele, z przyjemnością weszliśmy na zamek i zwiedziliśmy, w niezbyt wielkim towarzystwie, pomieszczenia zamkowe. Ciekawe, że „papucie” filcowe były wymagane tylko do adidasów. Niestety we wnętrzach zdjęć robić nie było można – prawo gospodarza. Po drobnym spacerze po piętrach przyszedł czas na spacer po lesie, krótki, … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Powtórka z Dolnego Śląska

Kolejny wypad na Dolny Śląsk postanowiliśmy zacząć od miejsc niedooglądanych. Kilka lat temu byliśmy już w Mosznej, niestety zamek oglądaliśmy wtedy tylko zewnątrz. W środku znajdował się ośrodek leczenia nerwic i nie było szansy dokładniej zwiedzić dawnej siedziby rodu Thiele-Winkler. Jakiś czas temu doszły nas jednak słuchy, że ośrodek się wyprowadził (czy też zakończył działalność) a zamek można obejrzeć również od wewnątrz. Nie można było przepuścić takiej … Kontynuuj czytanie »

13 komentarzy

Wieliczka bez kopalni

Kopalnię w Wieliczce już kiedyś widzieliśmy, więc i tym razem skorzystaliśmy z możliwości zakupu zwiedzania kopalni z przewodnikiem rosyjskojęzycznym, i wysłania z nim Daro w czeluście solne. By mieć pewność zakupu biletów, przyjechaliśmy trochę wcześniej i mieliśmy prawie godzinę do wejścia do kopalni. Postanowiliśmy więc pooddychać solanką w tężni solankowej. Świetny pomysł na przyciągnięcie turystów z jednoczesnym wykorzystaniem wód kopalnianych. W. co prawda nie okazywał tego, ale coś go kręciło w nosie – nie potrafił tylko rozpoznać … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Kraków z Przewodniczką

Kolejne dni przeznaczyliśmy na Kraków ale, na pierwszy ogień, poszedł skansen w Wygiełzowie – leży po drodze do Krakowa (to był to już nasz „kolejny raz”). Właściwe zwiedzanie zaczęliśmy dopiero w Krakowie i to w sposób dla nas nietypowy – z przewodnikiem. Powodem takiego podejścia do zwiedzania była pochodząca z Gruzji Daro i nasza znajomość języka rosyjskiego – zbyt słaba, by móc oprowadzać Gruzinkę po tak bogatym w historię mieście jak Kraków. Mogliśmy mu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze