browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

świątynie

Imbach i Krems

W ostatni dzień postanowiliśmy dokończyć zwiedzanie Krems, które zaczęliśmy po odwiedzinach Göttweig. Ale po drodze wstąpiliśmy do Imbach na wiejskie targowisko w austriackim stylu. Był to budynek kamienny z wstawionymi do środka ławami i stołami, a wokół nich, pod ścianami stoiska z wyrobami regionalnymi. A były tam i sery, i wyroby mięsno-wędliniarskie, i pieczywo, i zielenina, i miody, i bufet z napojami. Na ławach siedzieli mieszkańcy (dziwnym trafem … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Melk i Artstetten

Erynia zadecydowała Melk – OK niech będzie Melk – pojechaliśmy, dojechaliśmy, obejrzeliśmy i… niesmak pozostał. Pogoda była „z przelotnymi deszczami typu mżawka”, ale nie to było powodem niesmaku. Może najlepiej będzie porównać do dzień wcześniej oglądanego Opactwa Benedyktynów w Göttweig. Dojazd i parking podobnie na wysokim poziomie. Ilość zwiedzających Melk znacznie przewyższała Göttweig (minus – nie lubimy tłumów). Obsługa – porównywalna. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Opactwo Göttweig

Kolejnym celem było benedyktyńskie opactwo w Göttweig, które już kilka razy kusiło nas z daleka, a widoczne jest, trzeba przyznać, prawie zewsząd. Klasztor został założony nawet wcześniej niż w Melk (w 1083 r.), ale nigdy nie zyskał aż takiego znaczenia. Ma to swoje zalety – nie jest tak oblegane przez turystów. Klasztor jest nazywany austriackim Monte Cassino, gdyż zarówno pod względem położenia … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Dürnstein

Meteorolodzy trochę się pomylili. Pogoda zapowiadała się na piękną i słoneczną. Świetny powód by zrealizować planowany pobyt w mieście i na punkcie widokowym nad twierdzą, gdzie przetrzymywany był Ryszard Lwie Serce. Tym razem w Dürnstein udało nam się zaparkować bez problemu na parkingu płatnym przy samej przystani białej floty. Nic to, ceny za cały dzień dużo lepsze niż za … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Spitz

Pojedzeni ruszyliśmy dalej… do Spitz, bo W. spodobały się widoczne z drogi ruiny zamku i „trzeba by je zobaczyć”. Tylko jak do nich dojść? Nie było widać żadnej drogi prowadzącej. Poszukując drogi, trafiliśmy na Muzeum Żeglugi Rzecznej, z bardzo ciekawym i szeroko (od czasów rzymskich) poprowadzonym tematem żeglugi po Dunaju – z burłaczeniem włącznie (ponoć nawet wybijano dziury w skałach by na … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Widoki na… Dunaj

W poszukiwaniu „modrego Dunaju” Dzień ten był przeznaczony na fotografowanie przełomu Dunaju, bo według prognoz pogodowych miał to być jeden z niewielu dni z przewagą słońca i bez deszczu. Deszczu rzeczywiście nie było, co do przewagi słońca to dyskutowalibyśmy. Niemniej jednak pogoda była wystarczająco dobra, a co do dni następnych, to zobaczymy. Na pierwszy ogień poszedł zamek Senftenberg. Pełniący … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy

Mennonici i Olędrzy

…to, co zostało z ich domów i cmentarzy {dla wytrwałych} Osadnicy z Niderlandów, Olędrami (Olendrami) zwani, pojawili się w Polsce już w XIII w. by meliorować i użytkować Żuławy. Później, pod koniec XVI w., przybyła duża, prześladowana w ojczyźnie, grupa religijna Mennonitów. W szczytowym okresie rozwoju, Olędrzy (niekoniecznie wyznania Mennonickiego) stanowili do 13% ludności Żuław. W rejonie tym pozostawali praktycznie do końca II wojny światowej, … Kontynuuj czytanie »

9 komentarzy

Wina w Poysdorf

Na powrót mieliśmy pewne plany, mniej więcej skrystalizowane. Te jasno określone to odstawić S.M.Z. do Bari, do hostelu. Niby takie proste, ale W. musiał się pomylić i zamiast ominąć Taranto, jak na złość przejechał przez samo centrum. S. (nie)śmiało sugerowała nam zwiedzenie miasta, skoro już tu byliśmy, ale W. pozostał głuchy na Jej sugestie. W. twierdzi … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Francavilla Fontana

Tym razem miejsce docelowe wyniuchał W. Parę razy przejeżdżaliśmy obok Francavilla Fontana i W. w końcu zażyczył sobie rozeznania co tam jest. W przewodnikach nie ma prawie nic, w internecie można coś tam znaleźć, ale można by to streścić pięcioma słowami „dużo pałaców i dużo kościołów”. W sumie według opisów nic szczególnego – chyba każda miejscowość w Apulii szczyci się warownią i co najmniej … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Lecce

W miarę szybko dotarliśmy do Lecce. Tu W. równie szybko znalazł parking przy samym Castello Carlo V. Tak się szczęśliwie złożyło, że i przy lodziarni mającej ponad 30 smaków lodów. Po spremucie i paru chwilach dotarliśmy do informacji turystycznej w bramie twierdzy. Sama twierdza może i była interesująca (w środku), ale za 10€ na głowę z informacją o wystawach zdjęć wąż zasyczał w kieszeni, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ostuni

Ostuni widywaliśmy zazwyczaj wieczorami, a jest zbyt ciekawe by nie obejrzeć go przy świetle dziennym. By zdążyć tym razem ze wszystkim, w planach było i Lecce, wyruszyliśmy świtkiem dzikim około 8. Samo miasto, położone pięknie na wzgórzach o wysokości ponad 200 m, przypominało nam z daleka turecki Mardin. Skąd te białe ściany? Z przyczyn czysto praktycznych. Jak wiadomo, kolor biały odbija światło, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Punta Facì i Otranto

Z ciekawych miejsc na obcasie buta zostało nam Otranto i Lecce. Wstępnie zaplanowaliśmy na ten dzień oba, na początek Otranto, a po sjeście Lecce. Przy okazji chcieliśmy również zajrzeć na najdalej na wschód wysunięty cypel Włoch. Nie udało nam się zrealizować większości planów, ale i tak uznaliśmy wypad za udany. Na pierwszy ogień poszedł cypel, przez drobne niedopatrzenie … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Na południe Apulii

Wieczorem dnia poprzedniego W. podjął decyzję – jedziemy na południe wzdłuż wybrzeża. Punkty wstukał w GPS i około 10. (po zakupach) ruszyliśmy w trasę. Na początek rzuciliśmy okiem na jeziorko w pobliżu – Nature reserve Salina dei Monaci – ponoć bywają tam flamingi… ponoć, my nie zauważyliśmy, ale też i nie obeszliśmy całego jeziorka dookoła. Szybko rzuciliśmy też okiem na plażę po przeciwnej … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Avetrana, Manduria i Oria

Minął pierwszy tydzień pobytu we Włoszech, przyszedł więc czas przeprowadzki znad Adriatyku na „jońską” stronę obcasa, do San Pietro in Bevagna. Raptem kilkadziesiąt kilometrów, ale jazda wyładowanym po brzegi samochodem do najprzyjemniejszych nie należała. Ponieważ na miejsce dotarliśmy w miarę wcześnie to zdążyliśmy jeszcze zjeść małe co nieco w restauracji Solo Al Sud. W. musiał oczywiście rzucić … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Trani

W Trani humory znacząco się nam poprawiły. Po pierwsze, darmowe parkingi przy ulicy w centrum, blisko morza. Po drugie W. wyczaił na nos kawiarnię z pysznymi dolci. Po trzecie przeszliśmy do starego miasta przez piękną nadmorską promenadę połączoną z parkiem, po którym luzem latały papugi drąc się wniebogłosy. Kameralny port również nas zachwycił: i jachty, i kutry rybackie (głównie niebieskie) … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Bari

W planach mieliśmy Bari, ale ku naszemu zdumieniu GPS okazał się niesubordynowanym i wywiódł nas dwadzieścia kilka kilometrów dalej, na ulicę o takiej samej nazwie, ale do innej miejscowości. Uśmiani, zawróciliśmy. Udało nam się zaparkować w Bari(!) obok normańsko-szwabskiej twierdzy (Castello Normanno-Svevo), od której zresztą rozpoczęliśmy zwiedzanie. Muzeum nie było jakoś specjalnie wyposażone, ale warto było zobaczyć fragmenty … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Matera

Po odwiezieniu naszych znajomych nad morze, (dziecię chciało się popultać), ruszyliśmy na zachód do regionu zwanego Bazylikata (Basilicata). Tym razem W. wyznaczał trasę, i pierwszym punktem stało się miasto Matera, a właściwie jego stara część zwana Sassi. Po drodze zatrzymaliśmy się parę razy przy różnego rodzaju ruinach, zarówno „trullowatych” jak i większych – gospodarczych. Gdy dojechaliśmy w pobliże miasta, rzuciły … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Martina Franca

Jako że mieliśmy trochę czasu, Erynia trasę powrotną wyznaczyła przez miasteczko Martina Franca. Nietrudno się domyśleć, że nazwa miasta związana jest z jego patronem, św. Marcinem z Tours. Drugi człon nazwy odnosi się do przywilejów podatkowych przyznanych miastu w 1310 r. przez króla Filipa I z Tarentu z rodu Andegawenów, uff… Z ciekawostek: „franko” występuje również w języku polskim. Tym razem nie było problemu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Polignano a Mare

Z miasta trulli ruszyliśmy do Castellana Grotte. Są tam jaskinie (nomen omen Grotte di Castellana), ale nie mieliśmy ich okazji obejrzeć. Rodzina S.+M.+Z. poszła w krótką trasę. Terminy dla trasy długiej, z angielskojęzycznym przewodnikiem, były tak ustawione, że czekać musielibyśmy albo my albo „nie my”. Dodatkowo, gdy dowiedzieliśmy się, że w jaskini nie wolno robić zdjęć, to poważnie … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz

Alberobello

Alberobello po polsku oznacza piękne drzewo. Długo zastanawialiśmy się jakież to drzewo oliwne przyczyniło się urodą do nazwy miasta, tymczasem okazało się, że w wiekach średnich te okolice były porośnięte dębami, i to one właśnie były podziwiane. Nie będziemy powtarzać po cioci Wikipedii całej genezy powstania trulli, ale dorzucimy, że w dwóch dzielnicach miasta (Monti i Aia Picolla) skoncentrowanych … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy